Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

Columbia - ciuch na co dzień i na wyjazd

Przez ostatnich kilkanaście miesięcy testowałam intensywnie odzież marki Columbia: kamizelkę Jammin’Journey Fleece Vest oraz rozpinaną bluzę Jammin’ Journey Fleece Full Zip.


Trochę o marce Columbia

Muszę przyznać, że przed otrzymaniem tych rzeczy nie bardzo wiedziałam, czego się mogę po marce Columbia spodziewać. Nie była ona obecna w mojej świadomości jako marka outdoorowa i nie spotykało się jej w specjalistycznych sklepach górskich. Minęło kilka miesięcy i wiele się w tej materii zmieniło. Jakiś czas temu bowiem wprowadzono nowy system dystrybucji marki w Polsce i w tej chwili za pomocą prężnej działalności firmy Columbia Sportswear Poland Sp. z o.o. produkty Columbii trafiają do budzących zaufanie sklepów (Skalnik, Cerro Torre, JanmarSport, Asport). Również działalność PR-owa przynosi efekty - coraz więcej bowiem wiemy o technologiach stosowanych przez firmę.

Wrażenia z codziennego użytkowania


Również moje niemal codzienne użytkowanie doprowadziło do tego, że zaczęłam darzyć tę markę coraz większym zaufaniem. Mogę także polecić ją innym jako sprawdzającą się na co dzień oraz na wyjazdach, rozumiejąc pod tym terminem nie ekstremalne wyprawy, tylko takie będące przedłużeniem naszego codziennego aktywnego życia, jak odwiedziny u znajomych, wakacje za granicą, weekendowy wypad w skały czy spływ kajakowy. W czasie takich wyjazdów bowiem częściowo czas spędzamy aktywnie, ale potem zasiadamy za stołem, przed kominkiem czy przy ognisku i w tym samych ciuchach, co w ciągu dnia, czujemy się świetnie.

Taka jest zresztą filozofia firmy - Columbia produkuje rzeczy przeznaczone dla zwykłego człowieka, który tylko może jest trochę bardziej aktywny w życiu niż jego sąsiad i mimo że od czasu do czasu gdzieś wyjeżdża, to jednak niekoniecznie marzy o wejściu na Everest czy zjeździe na nartach z Elbrusa lub opłynięciu jachtem świata dookoła.



Kamizelka Jammin’Journey Fleece Vest oraz bluza Jammin’ Journey Fleece Full Zip.
Fot. Columbia


 

Tak właśnie oceniałam moją kamizelkę i zapinaną na zamek bluzę Columbia.
Od razu moją uwagę zwróciło to, że nie jest to na pewno odzież na ekstremalne wyprawy. Zaczęłam je nazywać pieszczotliwie “ciuszki” i… używać niemal codziennie. Ponieważ nie jestem osobą, która lubi chodzić ubrana w koszulę z kołnierzykiem zapiętą do ostatniego guzika, w rzeczach tych czułam się naprawdę świetnie. Dzisiejsze pośpieszne życie (praca, dzieci, różne aktywności w czasie wolnym) wymusza na nas szybkie decyzje w kwestiach ubioru. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. 10 minut do zamknięcia przedszkola? O rany, trzeba lecieć po dzieci! Najłatwiej mi było wtedy chwycić polar Columbii i popędzić, gdzie trzeba, nie martwiąc się o to, że będę wyglądać nieświeżo. Bluza ta okazała się naprawdę uniwersalna. Zimą zakładałam ją pod kurtkę jako dodatkową warstwę ocieplającą, wiosną jako warstwę wierzchnią w niedeszczowe dni, latem świetnie sprawdzała się w chłodne wieczory. Dodatkowo to, że była zapinana na zamek, ułatwiało regulację ciepła, bo po prostu można ją było rozpiąć, czy łatwo zdjąć, gdy robiło się zbyt ciepło.

Kamizelka z kolei spełniała rolę głównie ocieplającą w przypadku niepewnej pogody. Doskonale sprawdzała się w okresie wiosennym jako dodatkowa warstwa przy krótkim rękawku lub pod kurtką, gdy na polar z długim rękawem było zbyt gorąco.


Minimum technicznych szczegółów


To, co podobało mi się w Columbii to to, że jednocześnie ciuchy te fajnie wyglądają. Może nie mają super technicznego kroju, ale nosząc je na co dzień, czułam się w nich wręcz… elegancko. W porównaniu bowiem do “solidnych” wzorów niektórych firm (niestety, szczególnie tych polskich - chociaż i w tej materii sporo się zmienia), obydwa egzemplarze odzieży fleece’owej Columbii wyglądały delikatnie i bardzo kobieco - oczywiście jak na ciuch outdoorowy. Na pewno duży w tym udział wstawek stretchowych: w kamizelce bardzo wysmuklających sylwetkę, ciągnących się od rękawów do dołu po obu stronach, w kurtce m.in. przy ciekawie wyprofilowanych rękawach. Wyprofilowanie rękawów w okolicach nadgarstków jest warte osobnego wspomnienia, bo dla mnie był to rewelacyjny patent. W zimniejsze dni można było dzięki elastyczności materiału naciągnąć sobie rękaw na rękę, tak że nie trzeba było używać rękawiczek. Zimno też tak łatwo nie wnikało wtedy pod rękaw, co przyczyniało się do dodatkowej izolacji.

Ciuch na wyjazd

Odzież ta rewelacyjnie sprawdzała mi się na wyjazdach. I wcale nie mam na myśli jakiś wielodniowych wędrówek po górach czy rowerowych rajdów, tylko zwyczajne odwiedziny rodziców, znajomych, odpoczynek na wsi czy rodzinne wakacje samochodowe. Tego typu wyjazdy wiążą się przeważnie z tym, że sporo czasu spędza się w jednych i tych samych rzeczach i nie ma możliwości przebrania się w ciągu dnia. Co więcej, wielkość bagażnika wymusza ekonomiczne pakowanie - nie można przesadzić nie tylko z garderobą. Outdoorowe ciuszki typu Columbia sprawdzają się na tych wyjazdach znakomicie, bo są uniwersalne (świetnie wyglądają w ciągu dnia, jak i wieczorem, nadają się równie dobrze do aktywności fizycznych jak i zwykłego normalnego użytkowania typu zwiedzanie kolejnego muzeum), nie brudzą się (zawsze plamy na tego typu ciuchach gdzieś nikną, na białej koszuli są widoczne doskonale), nie pachną brzydko (nawet po całym dniu można się w nich czuć komfortowo), nie niszczą się szybko (nie musimy się bać o przetarcia, dziury etc.), szybko schną (zawsze można je przeprać i szybko wysuszyć, nie potrzebujemy więc brać większego zapasu rzeczy na dłuższy wyjazd).


Technologia Columbii

Zarówno używana przeze mnie bluza jak i bezrękawnik dodatkowo są zabezpieczone różnymi technologiami, które odróżniają tego typu odzież od kupowanej w zwyczajnym supermarkecie. Czasem warto trochę więcej zapłacić, by mieć pewność, że nasze rzeczy nie tylko dobrze na nas wyglądają, ale spełniają także dodatkowe funkcje. Właściciele marki Columbia duży nacisk kładą na wprowadzanie innowacyjnych technologii. Te, które są obecnie stosowane, to między innymi:
- Omni-Tech (dba o wodoodporność i oddychalność);
- Omni-Dry (zapewnia właściwości szybkoschnące);
- Omni-Shield (technologia zabezpieczająca przed pochlapaniem i pobrudzeniem, również zmoczeniem przez deszcz).
Więcej na temat technologii, również tych stosowanych w obuwiu marki Columbia można przeczytać w naszym dziale Terminologia.

Podsumowanie

Odzież marki Columbia można nazwać “casualową“. Taki termin pojawia się przy okazji wprowadzania w ostatnim czasie tego typu linii produktów przez kilka znaczących marek. Większość firm czyni to jednak dodatkowo, głównie jednak skupiając się na promocji odzieży czy sprzętu wyspecjalizowanego, przeznaczonego na ekstremalne warunki. To jednak że producenci zaczynają dostrzegać potrzeby zwykłego człowieka lubiącego aktywny tryb życia w jego normalnym świecie, jest już i tak znaczące. Właściciele marki Columbia, mam wrażenie, idą o krok dalej - całą swoją produkcję kierując do takiego właśnie klienta.
Kiedyś bardzo byłam nastawiona na odzież techniczną, specjalnie przystosowaną na wyprawy w góry i tylko marki produkujące taki sprzęt budziły moje zaufanie. Wraz z wiekiem, założeniem rodziny i ewolucją w typach aktywności, które teraz uprawiam, uważam, że takie rzeczy nie do końca zdają egzamin w codziennym użytkowaniu. Nie mówiąc o tym, że po prostu szkoda by mi było eksploatować kurtkę za ponad 1500 zł na co dzień. Fajnie jest jednak mieć poczucie, że również na co dzień czy na krótkim wyjeździe jest się odpowiednio zabezpieczonym. Takie poczucie daje użytkowanie produktów Columbii. Choć na pewno na wyprawę w góry wysokie bym tej odzieży nie zabrała, to na trekking w Indiach czy Nepalu - chętnie.

Kamila Gruszka
(Ceneria.pl)





KAMILA GRUSZKA – redaktor internetowego serwisu o tematyce górskiej (www.GORYonline.com), strony miesięcznika „GÓRY” i www.Ceneria.pl – pierwszej polskiej outdoorowej porównywarki cen. Związana z TKN Wagabunda z Krakowa. Autorka artykułów podróżniczych i o tematyce górskiej, także recenzji książek, relacji z imprez podróżniczo-górskich i wywiadów drukowanych w: „Podróżach”, „Poznaj Świat”, „Globtroterze”, „Turystyce” – dodatku Gazety Wyborczej, turystycznym dodatku „Dziennika”, „n.p.m.”, „GÓRACH”, „Drodze”, „Sportowym Stylu” oraz edycjach „Przez Świat” (2004 – wyróżnienie na OSOTT, 2005, 2008). Prelegent wielu pokazów slajdów. Pilot wycieczek zagranicznych. Stale współpracuje z magazynem „GÓRY”.
Prywatnie mama Dominiki i Jędrzeja, żona Dariusza :). Dzieląc swoje intensywne życie na pracę zawodową, bycie kurą domową, prowadzenie serwisów internetowych, wyjazdy i pisanie, od czasu do czasu uda jej się pojeździć na rowerze, wyjechać w góry czy powspinać się, zimą lubi biegówki, latem - kajaki. Ostatnio intensywnie biega (m.in. ukończony Poznań Maraton - 2009).