Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

Newport H2 i Seacamp II CNX - porównanie dwóch modeli Keen

To, że sandały turystyczne Keen są najlepszym obuwiem na letnie wyjazdy, wiemy nie od dziś. Uniwersalność jest ich niepodważalnym atutem – sprawdzą się zarówno w trakcie upałów, jak i mniej pewnej pogody. Dzięki podeszwie wyprofilowanej jak w bucie trekkingowym oraz zabezpieczeniu przodów otokiem nadadzą się także na wędrówki. Testowaliśmy już półbuty, buty zimowe, buty trekkingowe marki Keen, ale chyba najbardziej polecalibyśmy wszystkim właśnie sandały

Kultowym modelem sandała, od którego zaczęła się kariera tej marki, jest Keen Newport. Ale przecież firma się rozwija i proponuje swoim klientom wiele innych modeli. Ostatniego lata nasze dzieci zdecydowały się na dwie różne propozycje sandała zabudowanego. Jędrek za namową rodziców wybrał klasyczny Keen Newport (wersja H2), a Dominika na jej wyraźne życzenie dostała Seacamp CNX. Czym różnią się oba modele?

Sandały Newport H2 Youth / KEEN
Keen Kid's Keen Newport


Keen Kid's Seacamp CNX

Najpierw o podobieństwach. Oba to bardzo zbliżone do siebie wyglądem paskowe sandały z zabudowaną piętą oraz gumowym otokiem z przodu. Regulacja dopasowania do stopy odbywa się za pomocą paska na rzep oraz rozciągliwej gumki ze stoperem. Uwagę zwraca wyprofilowana podeszwa. Wewnątrz piankowa wkładka dba o wygodę podczas chodzenia (tak, zdecydowanie gdy planujemy dłuższe chodzenie, sandały Keen stają się pierwszym wyborem). Bez obawy można wejść w nich do wody, pokonać rzekę czy kałużę. Nic im się nie stanie, a materiał, z którego są wykonane, szybko wysycha. To buty pancerne! Nie straszne im gałęzie, nierówny teren, kamienne podłoże. Zabierając je na wyjazd mamy pewność, że wytrzymają wszystkie niespodzianki, które nas czekają. Dlatego właśnie nierzadko decydujemy się na zabranie Keenów jako jedynej pary obuwia – szczególnie na rowerowe sakwiarskie wypady, gdy musimy ograniczyć wagę bagażu lub weekendowe wycieczki, na które także nie pakujemy zbyt dużo. Jedynie na dłuższe i ambitniejsze wycieczki w góry zalecamy jednak zabranie obuwia trekkingowego. Ale podczas wędrówek po dolinach Keen da radę!


Znacie już nasze zdanie o tych sandałach. Dlaczego jednak nasze dzieci zdecydowały się na dwa różne modele? Otóż Dominika wolała model lżejszy i bardziej przewiewny. Rzeczywiście, o ile w dorosłym modelu Newport wentylacja jest satysfakcjonująca, to jednak w przypadku małych stópek ilość pasków i ich rozmieszczenie sprawiają, że noga może się w dziecięcym Newporcie pocić (aczkolwiek dla Jędrka nie ma to zupełnie znaczenia).

Model Seacamp w wersji CNX to kultowy Newport w odchudzonej formie. Rzucającą się w oczy różnicą jest niski profil i obniżenie podeszwy. Paski są nieco inaczej rozmieszczone i zastosowane w mniejszej ilości. But jest przez to lżejszy niż Newport. Mimo znacznej redukcji wagi Seacamp CNX II nie traci na komforcie i ochronie stopy - czyli podstawowych wartościach sandałów Keen. Także ma gumowy otok z przodu chroniący palce, choć faktycznie mniej pancerny niż w sandałach Jędrka.


Zapewne zapytacie, który z tych modeli jest lepszy i bardziej godny polecenia?
Wszystko zależy, w jakich okolicznościach najczęściej będzie wykorzystywany. Jeśli chcemy zakupić jeden uniwersalny model na całe lato, również do codziennego chodzenia, chyba raczej polecilibyśmy Seacamp. Bardziej sprawdzi się w upały. Natomiast jeśli potraktujemy Keeny jako sandały wyjazdowe i na aktywności, to na pewno wybralibyśmy Newporty. Są zdecydowanie solidniejsze i uważamy, że bardziej nadają się na ambitniejsze wędrówki w bardziej wymagającym terenie, gdy mamy do czynienia np. z błotem, kałużami, kamienistym podłożem (wyższa podeszwa!). Poza tym z Newportami przedłuża się sezon na sandały. Można je używać już wiosną i podczas ciepłej jesieni. Na gorące lato warto w takich przypadkach mieć alternatywny lekki i niezabudowany model paskowy sandałów dziecięcych.

Obojętnie, na który zabudowany model Keen się zdecydujecie, będziecie zadowoleni. Naszym zdaniem sandały Keen to najlepszy wybór dla aktywnych dzieciaków i ich rodziców.



Tekst: Kamila Gruszka