Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

Smartwool - najlepiej wyglądające skarpety

Ostatnio modne staje się podejście ekologiczne, nawet w outdoorze. W produkcji sprzętu przejawia się to wykorzystywaniem surowców naturalnych czy wtórnych. Z jednej więc strony mamy wytwarzaną z butelek plastikowych bieliznę termoaktywną, z drugiej wełniane skarpety i odzież.




Merino – rewelacyjna owcza wełna


Mnie osobiście urzekła w ostatnim czasie odzież wełniana. Oczywiście współczesne skarpety wełniane zachodnich marek w niczym nie przypominają tych kupowanych w dawnych czasach na straganach od górali, a wełniane swetry mają udoskonalone właściwości.
Wełna wykorzystywana obecnie w produkcji odzieży outdoorowej pochodzi z Nowej Zelandii lub Argentyny od owiec zwanych merynosami. Hodowle tych owiec prowadzone są zazwyczaj w sposób ekologiczny i pod szczególnym nadzorem: nie używa się pestycydów czy hormonów, a owce wypasane są na otwartych przestrzeniach. Podczas strzyżenia zwierząt runo jest starannie selekcjonowane, klasyfikowane i pakowane wraz ze specjalnymi oznaczeniami, od której owcy pochodzi.

W procesie dalszej produkcji otrzymujemy wełnę merino, której cechy możemy określić z grubsza tak (za www.strefagor.pl):
- zdrowotna, antybakteryjna i antystatyczna
- oddychająca
- regulująca temperaturę ciała
- antyalergiczna
- bezzapachowa
- miękka, niedrażniąca, niegryząca

Odzież z takiej wełny - w tym skarpety - to najprzyjemniejsze do noszenia rzeczy, jakie mam w swojej garderobie (choć oczywiście w pewnych okolicznościach sprawdzają się inne technologie, np. przed deszczem merino nas nie uchroni, wtedy musimy wyciągnąć z szafy Gore-tex :).

Test: wełna contra bawełna

Do odzieży z merynosów nikt mnie nie musi już przekonywać. Od wielu lat używam różnych rzeczy takich firm jak: Icebreaker, Devold, Teko i Smartwool. Są one moim podstawowym wyposażeniem na wszelkie wyjazdy: czy to dłuższe trekkingi w górach, czy krótkie wycieczki weekendowe lub nawet wyjazdy do rodziny. Mam na myśli wszelkie wypady, na których chcę się czuć dobrze przez cały dzień (lub nawet kilka pod rząd), nie myśląc o tym, że mogę wyglądać nieświeżo, czy nawet brzydko pachnieć. Z merino mi to po prostu nie grozi.
Jeśli jednak ktoś ma wątpliwości, czy moje uwagi nie są wyssane z palca i czy warto wydać więcej na profesjonalną odzież, proponuję wykonać 48-godzinny test polecany przez firmę Smartwool. Proszę założyć na jedną nogę skarpetę z wełny merino, na drugą bawełnianą czy syntetyczną. W tym czasie najlepiej uprawiać różne aktywności. Po dwóch dniach na pewno zrozumiecie, w czym tkwi różnica. Przede wszystkim podpowie Wam to Wasz nos :)


Technologia Smartwool

Właściwie każda firma produkująca rzeczy z wełny merino budzi moje uznanie, bo zwyczajnie sama wełna jest rewelacyjnym surowcem. Trzeba ją jednak odpowiednio przetworzyć, by zyskała jeszcze lepsze właściwości niż wełniane runo owiec w naturze. Na przykład technologia Smartwool eliminuje zbieganie się dzianiny, tak że można ją prać bez problemu w pralce, o czym sama się przekonałam. Usuwana jest także szorstkość wełny, staje się ona miła i delikatna w dotyku oraz nie podrażnia skóry. Włókna Smartwool są niezwykle cienkie, o średnicy pomiędzy 1/3 a 1/10 grubości włosa ludzkiego. Wszystkie grubsze włókna (powyżej 30 mikronów) są eliminowane w procesie produkcji, gdyż to właśnie one są odpowiedzialne za uczucie „drapania”. Włókna Smartwool przeciwdziałają powstawaniu nieprzyjemnego zapachu w wyniku namnażania się bakterii, ponieważ włókna przyspieszają wydalanie wilgoci oraz nie łączą się z ludzkim tłuszczem. Zastosowanie najnowszych technologii oraz naturalnych właściwości skrętnych powoduje jeszcze większe odczucie oddychających właściwości dzianiny.

Smartwool w akcji

Nie miałam niestety okazji wypróbować odzieży Smartwool, od kilku lat jestem jednak użytkowniczką skarpet tej firmy. Pierwszą parę Smartwool dostałam w prezencie jakieś 3 lata temu. Uwierzcie mi, że po tak długim czasie nie widać na nich oznak znoszenia. Są to najwygodniejsze dla mnie skarpety w góry, gdyż rewelacyjnie trzymają się na nodze, dzięki zastosowaniu kilku patentów: pod spodem i na palcach mamy grubszy materiał, na śródstopiu elastyczną opinkę, a powyżej kostki żebrowany ścieg, także na wykończeniu skarpety. Zastosowano płaski szew (szczególnie w okolicach palców), tak że nic nas nie gniecie i nie powoduje odcisków. W żadnym miejscu nic mnie nie uciska, jednocześnie skarpeta dobrze trzyma się na nodze i nie zjeżdża w dół. Założona na stopę na początku wędrówki znajduje się w tym samym miejscu na jej końcu.
Posiadam w swoich zasobach także trekkingowe skarpety syntetyczne znanej firmy na „H”. Uwierzcie mi, czuć ogromną różnicę! Mimo że zależało mi na długich skarpetach, które w razie zimna będę mogła podciągnąć aż pod kolana, nie mogę w ich przypadku tego zastosować, bo skarpety te w górnym ściągaczu tak opinają nogę, że krew przestaje krążyć. Do tego przekręcają się w bucie, przesuwają przy dłuższej wędrówce, przez co tworzą mi się od nich odciski.


Trzeba przyznać, że nawet wśród producentów skarpet merino
Smartwoole wyróżniają się szczególnym dopasowaniem do stopy. Dotyczy to zarówno wspomnianych przeze mnie wyżej skarpet trekkingowych, jak i biegowych.

Skarpet do biegania z merino używam głównie zimą, wczesną wiosną i na jesieni. Latem wolę jednak specjalne biegowe skarpety syntetyczne. Mimo że firma Smartwool chwali swoje wyroby, że chłodzą w lecie, a dzięki ponoć większej emisji cieplnej spowalniają nawet odkładanie kwasu mlekowego w mięśniach (dzięki regulacji ciepła od ciała temperatura wewnętrzna ciała pozostaje niższa i możemy dłużej wykonywać większy wysiłek), to jednak moja praktyka podpowiada coś innego. Przy bardzo wysokiej temperaturze i intensywnym fizycznym wysiłku nie czuję się komfortowo, gdy mam na sobie skarpety (czy bluzkę) merino. Chociaż trzeba przyznać, że już po wysiłku wszystko wraca do normy, co więcej, na dzianinie nie znać wcześniejszej aktywności – skarpety nie śmierdzą i nie wyglądają źle.
Skarpety z wełny merino świetnie sprawdzają się w chłodniejsze dni, w śnieżną zimę jednak wybieram chętniej skarpety Teko niż Smartwool, m.in. dlatego, że mój biegowy model mimo że sięga za kostkę, jest dla mnie zbyt niski. Zimą pomiędzy getrami a skarpetą tworzy się przerwa, przez którą przedostaje się przenikliwe zimno, a czasem i śnieg. Brr...

Problem z ciuchami z merino jest taki, że są bardziej podatne na uszkodzenia. W przypadku skarpet przetarcia powstają przeważnie w okolicy dużego palca. Nie dotyczy to tylko produktów marki Smartwool. Dziury pojawiły się w skarpetach biegowych Teko, i Icebreaker, i Smartwool. Myślę, że w tym przypadku zadziałał efekt intensywności użytkowania, gdyż np. z moimi trekkingowymi Smartwoolami – tak jak pisałam wcześniej – nie dzieje się w zasadzie nic.

Niektórzy producenci uczulają na proces prania skarpet. Polecają prać je na lewej stronie i po uprzednim wytrzepaniu z nich wszelkich drobnych kamieni i piasku. Ma to przedłużyć ich żywot.

Smartwool – żywa kolorystyka i design

To, co zdecydowanie wyróżnia skarpety Smartwool wśród pozostałych, to wygląd. Reklamowe hasło firmy „najlepiej wyglądające skarpety” jest w 100% zgodne z prawdą. Smartwoole wyróżniają się nie tylko spośród innych skarpet produkowanych z wełny merino, lecz także wśród skarpet w ogóle. Są kolorowe, wzorzyste i po prostu wyglądają odlotowo. Oceńcie zresztą sami:


             

Podsumowanie:


Skarpety Smartwool z czystym sumieniem mogłabym polecić każdemu, również do użytku codziennego. Wyróżnia je ciekawy wygląd. Poniżej krótkie posumowanie moich spostrzeżeń w formie plusów i minusów.

Smartwool – plusy
- ogólne zalety wełny merino, które przekładają się na użytkowanie skarpet z tej wełny;
- najlepiej wyglądające skarpety, żywy design i kolorystyka;
- rewelacyjne dopasowanie do stopy, świetnie trzymają się na nodze (wyróżniają się pod tym względem wśród innych producentów skarpet merino);
- skarpety na wszelkie okazje na cały rok;
- szczególnie polecane do użytku codziennego zimą.

Smartwool – minusy
- wrażliwe na przetarcia (w zasadzie dotyczy to wszystkich producentów skarpet z merino);
- nie zalecam do intensywnych aktywności w letnie miesiące (choć jako trekkingowe sprawdzą się rewelacyjnie również latem);
- w przypadku moich modeli skarpet biegowych Smartwool - zbyt niskie, by się nadawały do biegania zimą.

Kamila Gruszka
(Ceneria.pl)



KAMILA GRUSZKA – redaktor internetowego serwisu o tematyce górskiej (www.GORYonline.com), strony miesięcznika „GÓRY” i www.Ceneria.pl – pierwszej polskiej outdoorowej porównywarki cen. Związana z TKN Wagabunda z Krakowa. Autorka artykułów podróżniczych i o tematyce górskiej, także recenzji książek, relacji z imprez podróżniczo-górskich i wywiadów drukowanych w: „Podróżach”, „Poznaj Świat”, „Globtroterze”, „Turystyce” – dodatku Gazety Wyborczej, turystycznym dodatku „Dziennika”, „n.p.m.”, „GÓRACH”, „Drodze”, „Sportowym Stylu” oraz edycjach „Przez Świat” (2004 – wyróżnienie na OSOTT, 2005, 2008). Prelegent wielu pokazów slajdów. Pilot wycieczek zagranicznych. Stale współpracuje z magazynem „GÓRY”.
Prywatnie mama Dominiki i Jędrzeja, żona Dariusza :). Dzieląc swoje intensywne życie na pracę zawodową, bycie kurą domową, prowadzenie serwisów internetowych, wyjazdy i pisanie, od czasu do czasu uda jej się pojeździć na rowerze, wyjechać w góry czy powspinać się, zimą lubi biegówki, latem - kajaki. Ostatnio intensywnie biega (m.in. ukończony Poznań Maraton - 2009).