Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

Spodnie trekkingowe Torque marki Rab - test w Dolomitach

Jakie spodnie trekkingowe wybrać na górską wędrówkę , gdy z jednej strony jest całkiem ciepło, a z drugiej możemy spodziewać się w każdej chwili załamania pogody? Co zapakować do plecaka, gdy chcemy mieć dobry ekwipunek, a jednocześnie zależy nam na minimalizacji wagi? Wielu z nas zadaje sobie takie pytania przy doborze sprzętu. Ja miałem podobnie przed wyjazdem w Dolomity. Wybrałem spodnie Torgue Rab

                                                            


Spodnie Softshell

W czerwcu w Dolomitach w dzień panują wysokie temperatury, a jednocześnie po południu niemal codziennie występują burze, po których temperatura może spaść nawet o kilkanaście stopni. Właśnie dlatego potrzebowałem w miarę lekkich spodni, a jednocześnie choć minimalnie chroniących przed wiatrem i deszczem. Zastanawiałem się nad właściwym wyborem modelu. Spośród wielu dostępnych na rynku Torqe marki Rab wydały mi się optymalne. Nie ukrywam, że na początku zauroczył mnie ich kolor – soczysty, bardzo optymistyczny pomarańcz w połączeniu z granatem. Potem doszła reszta – dobry, wysokiej jakości materiał, dopasowanie do sylwetki i przede wszystkim odczuwalna lekkość.

 

Spodnie Torque Rab
uszyte są z lekkiego, stretchowego materiału softshell o nazwie Matrix.
Materiał ten jest wystarczająco delikatny, aby nie czuć dyskomfortu na podejściach przy dość wysokich temperaturach. Nie mamy poczucia, że założyliśmy na siebie pancerną odzież, a jednocześnie w przypadku zlewy czy spadku temperatury spodnie zapewnią nam ochronę przed zimnem, wiatrem czy deszczem (choć musimy pamiętać, że softshell nie ma całkowicie właściwości wodoodpornych, góruje tu oddychalność). Nie wychłodzimy się nawet, jeśli temperatura nagle spadnie do kliku stopni. Ważne dla mnie jest to, że można je zwinąć w bardzo mały pakunek i ważą zaledwie 335 gramów. Zmieszczą się nawet do niewielkiego plecaka.

Dobrze dopasowane spodnie trekkingowe

Już zakładając spodnie na pierwszą wycieczkę musiałem stwierdzić, że są naprawdę dobrze dopasowane. Ma na to wpływ zapewne bardzo elastyczny materiał softshellowy, z jakiego są uszyte. W pasie znajduje się gumka ze stoperem, dzięki czemu możemy łatwo ściągnąć spodnie w pasie i dopasować do własnej sylwetki. Nie musimy już pamiętać o pasku – jest niepotrzebny w przypadku tych spodni.
Ciekawostkę stanowi zamek w rozporku, który zapina się odwrotnie niż zwykle - z dołu do góry. Dość dziwne, trzeba się przyzwyczaić, jeśli całe życie zapinało się odwrotnie, ale okazuje się, że nie stanowi to większego problemu.
 

Podoba mi się, że w pogoni za lekkością nie zapomniano, że w niektórych miejscach spodnie zawsze szybciej się przecierają – na nogawkach i kolanach. W tych miejscach wszyto mocniejszy materiał, odporny na wycieranie. Dzięki temu spodnie na pewno będą trwalsze. Bardzo praktyczne i przydatne jest rozpięcie nogawki do połowy łydki, dzięki czemu zakładanie spodni nawet kiedy mamy na sobie dość duże buty trekkingowe nie stanowi żadnego problemu. Przydaje się gdy przy załamaniu pogody musimy w trybie ekspresowym ubrać coś cieplejszego. W przypadku Torque nie będziemy musieli ściągać butów.

 

Ciekawe dla mnie okazało się też to, co znalazłem w dolnej krawędzi nogawek: wszyto tam pętelki. Przydatny drobiazg, który pomyślany jest po to, by zamocować repik, który przytrzyma spodnie na butach i zapobiegnie ich podwijaniu się w czasie marszu czy wspinaczki. Mała rzecz, a cieszy, bo bardzo praktyczna.
Cieszą kieszenie - trzy wyposażone w zamki, dla mnie to bardzo ważne (zgubienie kluczy od samochodu w górach może być dość bolesnym doświadczeniem). 
 

Podsumowanie

Spodnie Torque Rab to naprawdę dobre spodnie trekkingowe. Niestety test trwał zbyt krótko, żebym mógł napisać, że są trwałe - to okaże się po kilku latach. Wyglądają na pewno na solidnie uszyte i myślę, że wytrzymają wiele, dlatego uważam, że są godne polecenia. Na pewno będę je używał również podczas jesiennych wędrówek po górach. Spokojnie można je polecić również do bardziej wymagających aktywności górskich - na pewno dadzą radę. 

Darek Gruszka