Narodził się XVII wieku w Chinach, sto lat później zaklimatyzował się w Europie, a na lata 20. XX wieku datuje się jego początki w Polsce. Tak w skrócie prezentuje się tradycja tenisa stołowego. O swojej pasji do tego sportu w wywiadzie dla serwisu mojakontuzja.pl opowiada Artur Daniel, jeden z czołowych polskich reprezentantów tej dyscypliny.
Artur Daniel: Cała rodzina mojego ojca, dwóch wujków i dziadek grają w ping-ponga. Mieszkaliśmy w jednej kamienicy z tym wujkiem, który był akurat trenerem tenisa stołowego i siłą rzeczy łatwo było się tym zarazić.
Ping-pong stał się Pana sposobem na życie. Chyba można mieć jednak czasem go dość, gdy od lat obserwuje się tę szaloną piłeczkę, skaczącą wahadłowo na stole?
– Nie, absolutnie. To mój zawód, moja pasja, a przy tym forma przyjemnego spędzania czasu. Cieszę się, że mogę uprawiać tę dyscyplinę i dzięki niej zarabiać też pieniądze.
Pewnie całkiem porządne…
– Jeśli gra się na dobrym poziomie, to raczej tak. Pieniądze w polskim tenisie stołowym są coraz większe i myślę, że za 3-4 lata to nie jednostki, a większość środowiska będzie godnie tutaj zarabiać. Przyniesie to pewne korzyści dyscyplinie, bo ping-pong będzie jeszcze prężniej się rozwijać.
Ile godzin dziennie zawodowy tenisista musi spędzić przy stole, by utrzymać formę?
– Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji. Jeden zawodnik potrzebuje ciężkiego, siedmiogodzinnego treningu, a innemu wystarczą na przykład 3 godziny. Średnio w Polsce trenuje się 2 razy dziennie po 2-2,5 godziny. Do tego dochodzą różne inne ćwiczenia pozaplanowe – fitness, siłownia oraz odnowa biologiczna. To wszystko daje łącznie około 6 godzin pracy. Żyjemy w czasach, gdzie konkurencja jest bardzo duża i bez odpowiedniego przygotowania motorycznego praktycznie nie ma szans grać bardzo dobrze non-stop. Sam trening przy stole to dziś za mało.
Gra w ping-ponga nie wygląda na szczególnie skomplikowaną, jednak nie każdy może osiągnąć wysoki poziom.
– Potrzebna jest oczywiście odrobina talentu. Tenis stołowy ma jednak to do siebie, że może w niego dobrze grać wiele osób i w dodatku przez bardzo długi okres swojego życia. Mógłbym podać kilka przykładów zawodników, którzy uprawiają na poziomie europejskim ten sport jeszcze w wieku 45 lat. Ta granica wiekowa, w porównaniu do innych dyscyplin, jest więc bardzo mocno przesunięta.
Całość rozmowy znajduje się na portalu www.mojakontuzja.pl prowadzonym przez firmę Futuro, produkującą stabilizatory dla sportowców.