Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

Bielizna termoaktywna - czy naprawdę jest lepsza od bawełny?

Bielizna termoaktywna zdecydowanie jest lepsza od bawełny. Dlaczego? Do niedawna podstawowym materiałem na górską  bieliznę była przyjemna na skórze, lekka i chłonąca wilgoć bawełna. Obecnie została praktycznie całkowicie wyparta przez produkty z włókien sztucznych (od niedawna także z alternatywnych, do bawełny, włókien naturalnych). Dlaczego?

Jestem pewien, że każdy, kto nosił podczas intensywnego wysiłku fizycznego taką koszulkę, wie, z jakiego powodu tak się stało. Może jeszcze nie każdy zdecydował się na zmianę swej turystycznej bielizny, ale odczucia co do bawełny będą pewnie takie same.

Co się dzieje z naszym ulubionym, delikatnym t-shirtem podczas wędrówki z plecakiem? Gdy zaczynamy się pocić, początkowo bawełna chłonie wilgoć (jest hydrofilna). Niestety po jakimś czasie staje się całkowicie mokra (przez to ciężka) i przestaje chłonąć pot z naszego ciała. My pocimy się nadal, nasze plecy stają się mokre. Pot zaczyna parować i... niestety para wodna nie może ujść, bo mokra koszulka blokuje jej przepływ. Tym samym koszulka namaka jeszcze bardziej i waży coraz więcej. Uff, w końcu zmęczeni i spoceni dochodzimy na szczyt. Ściągamy i plecak i... często ze zdziwieniem stwierdzamy, że mimo słonecznego dnia jest nam zimno.

Wiatr, a także zimno podczas chłodniejszych pór roku, powodują natychmiastowe ochłodzenie koszulki. Powietrze ogrzane naszym ciałem zostaje natychmiastowo wychłodzone przez naszą przemoczoną i zimną koszulkę. Gdy jest ciepło, da się przeżyć, gdy chłodniej i wietrzniej będzie nam po prostu nieprzyjemnie, zimno i mokro. W konsekwencji nietrudno o przeziębienie. Wiele osób zakłada wtedy na siebie polar i... problem z głowy. Ale czy na pewno? Oczywiście będzie nam cieplej na postoju, ale co się stanie, gdy ruszymy dalej? Czy zestaw będzie działał? Przecież „tkaniny polarowe” są także „oddychające”. Mają za zadanie izolować nas termicznie i transportować wilgoć na zewnątrz. I tu mamy kolejny problem z naszą bawełną. Bawełna jest hydrofilna, chłonie wilgoć, ale nie transportuje jej do kolejnych warstw naszej odzieży. Tym samym nasz cieplutki, termoaktywny „polarek” także nie będzie działał tak jak powinien. Także kolejna warstwa naszej odzieży, jaką jest kurtka przeciwdeszczowa, nie będzie mogła działać w pełnym zakresie. Co będę dużo pisał, bawełniane koszulki nie nadają się jako pierwsza warstwa warstwowego systemu ubierania się. Tak wiem, że jeszcze wielu z Was chodzi w takich koszulkach. Sam tak się ubierałem jeszcze kilka lat temu. Zaręczam jednak, że zmiana wyjdzie Wam na zdrowie.

Koszulki syntetyczne

Z reguły są one produkowane z włókien hydrofobowych charakteryzujących się niską absorpcją wilgoci. Dzięki temu nie chłoną tak potu, który pozostaje na ciele, a ogrzany przez ciepło naszego ciała zamienia się w parę wodną i zostaje transportowany na zewnątrz. Właśnie dzięki temu procesowi potocznie mówi się, że koszulka jest „oddychająca”. Jakie są tego zalety? Powietrze znajdujące się między naszą skórą a koszulką jest ogrzewane naszym ciałem i działa jak izolator. Nie powstaje przez to efekt wychłodzenia. Dzianina, z której uszyta jest koszulka, nie nasiąka wilgocią w takim stopniu jak bawełna i szybciej schnie. Dzięki transportowi wilgoci świetnie współpracuje z pozostałymi częściami ubioru „outdoorowego”. Dodatkowo dzianiny bielizny termoaktywnej mają zwiększoną warstwę zewnętrzną dzięki czemu wilgoć na niej szybciej odparowuje. Często odzież taka posiada charakterystyczną „ażurową” strukturę, dzięki czemu chłonie wilgoć wolniej niż jest ona odparowywana z lepiej rozwiniętej warstwy zewnętrznej. Tak w uproszczeniu działają koszulki termoaktywne. Podsumowując, w syntetycznych koszulkach jest bardziej sucho i cieplej.

Bielizna termoaktywna. Teraz o jej wadach

Wiele osób nie chce nosić „plastiku” i twierdzi, że takie koszulki są nieprzyjemne na skórze. To mit! Wystarczy przymierzyć kilka różnych koszulek, by znaleźć odpowiednią dla siebie. Producenci starają się zapewnić nam maksimum komfortu i produkty termoaktywne są naprawdę delikatne i przyjemne na skórze. Nie wierzycie? Proszę przymierzyć któryś z t-shirtów z serii HeatGear marki Under Armour.

Ażurowa, ułatwiająca odparowywanie, struktura powoduje, że tego typu bielizna „mechaci się”. To niestety fakt. Nie dotyczy to każdej koszulki, ale w wielu przypadkach tarcie szelek plecaka, klamer, pasa biodrowego powoduje taki efekt. Nie wygląda to zbyt estetycznie, ale raczej nie pogarsza właściwości termoaktywnych produktu. Producenci jednak walczą z tym efektem i dzianiny są coraz bardziej odporne na uszkodzenia mechaniczne.

Przepocona, sztuczna koszulka brzydko pachnie. Z tym nie jest już tak źle. Faktycznie, rozkładający się pot staje się pożywką dla bakterii i tkanina z czasem zaczyna po prostu... śmierdzieć.  Firmy prześcigają się jednak w stosowaniu coraz skuteczniejszych środków antybakteryjnych. W większości z nich środkiem czynnym jest srebro. Niektóre z nich są mniej trwałą apreturą, która traci swe właściwości po pewnym czasie, inne zawierają trwały dodatek jonów srebra.
 

Bielizna syntetyczna jest droga?

Przekrój cenowy jest bardzo duży i koszulki termoaktywne można kupić już od około 30 - 40 zł (np. koszulka ProAthlete Stoor). Co więcej koszulki te sprawdzą się całkiem dobrze i pozwolą na docenienie plusów tego typu odzieży.

Produkty syntetyczne są nieekologiczne. Tak, produkcja „syntetyków” emituje wiele szkodliwych substancji do atmosfery. Jednak i z tym problemem producenci sobie radzą. Wielu producentów szyje z dzianin po recyklingu i gotowych do ponownego przetworzenia po ”zużyciu” (Polartec Power Dry Eco, Thermo Cool Eco, Catalyst).
 
 
 

Bielizna termoaktywna z wełny merino

Ekologiczną alternatywą są produkty z naturalnych włókien, na przykład z wełny merynosów. Runo tych owiec ma specyficzną konstrukcję i właściwości w odróżnieniu od „zwykłej” wełny. Włókno wełny merino ma spiralną strukturę, które w zależności od temperatury prostuje się bądź kurczy. Dzięki temu owce regulują temperaturę, gdyż nie posiadają wystarczającej ilości gruczołów potowych. Wełna merynosów jest cieńsza i bardziej miękka od klasycznej wełny, dzięki temu nie „drapie” i nie powoduje podrażnień. Dzięki procesowi prostowania się i kurczenia włókien oraz łuskowej strukturze wełna ta ma zdolność do samoczyszczenia. Jest także naturalnie antybakteryjna i można ją nosić przez dłuższy czas nie martwiąc się o brzydki zapach rozkładającego się potu. Wełna „oddycha” jednak zupełnie inaczej niż bielizna syntetyczna. Włókno wełny absorbuje wilgoć nawet do 35% swej objętości. Wilgoć niejako „chowa się” wewnątrz włókna, które na zewnątrz pozostaje suche. Wełna ma bardzo niską przewodność cieplną, dzięki temu grzeje nawet wtedy, gdy jest mokra. Dzięki stosowaniu wełny o niskiej gramaturze bieliznę z wełny można stosować nawet w czasie lata. 
 

Jak dobrać odzież termoaktywną?

Dobór uzależniony jest głównie poziomem aktywności fizycznej, temperaturą otoczenia i... preferencjami estetycznymi;)  Latem najlepiej sprawdzą się lekkie i cienkie koszulki, zimą lepsze będą grubsze dzianiny (często dwuwarstwowe) mające także właściwości termiczne. Jest także bielizna uniwersalna sprawdzająca się przez cały rok, najlepiej w umiarkowanych temperaturach. Dobrze, aby taka odzież, szczególnie na chłodniejsze dni, dobrze przylegała do ciała (dzianina zawiera wtedy niewielkie ilości lycry bądź elastanu). Dzięki temu każda kropla wilgoci zostanie błyskawicznie przetransportowana na zewnątrz tkaniny. Szczególnie jest to ważne w bieliźnie dwuwarstwowej, gdzie włókna wewnętrzne odpowiadają za transport wilgoci do warstwy zewnętrznej, która odpowiada za odparowywanie wilgoci i utrzymanie ciepła. W takiej bieliźnie często stosuje się tak zwany „body mapping”. Jest to strefowa konstrukcja odzieży, uwzględniająca miejsca większej potliwości ludzkiego ciała. W tych miejscach stosuje się inny splot tkaniny bądź cieńsze włókna. Dzięki temu w tych miejscach uzyskujemy lepszą wentylację.

 

Dzięki zastosowaniu tej technologii bielizna wygląda nieco futurystycznie, co nie każdemu może się
podobać. Bez trudu znajdziecie jednak techniczną bieliznę, świetnie przylegającą i wyglądającą bardziej „cywilnie”. Dobrym przykładem są tutaj koszulki o kroju compression marki Under Armour. Jeśli ktoś nie lubi mocno przylegających koszulek – nie ma problemu, także znajdzie techniczną odzież dla siebie (ProAthlete Stoor, Catalyst T Under Armour, Phase Arc'teryx). Takie koszulki szczególnie dobrze sprawdzą się latem. Dodatkowym atutem jest to, że wiele z nich wygląda jak zwykły t-shirt. Szczególnie warte polecenia są tutaj produkty marki Under Armour.
 
     
 
   Koszulka damska Catalyst T Under Armour
 
 
         
 
Koszulka Catalyst T Under Armour  
 
Dobrze, aby koszulki były uszyte z zastosowaniem tzw. płaskich szwów, nie podrażniających skóry i zapobiegających obtarciom.
 

Koszulki termoaktywne, wybierajmy te które... nam się podobają:)

Techniczna bielizna termoaktywna nie jest już tylko czarna, biała i szara. Producenci proponują nam duży wybór kolorów, wzorów, a bielizna ta nie traci nic ze swych technicznych właściwości.

Mam nadzieję, że chociaż kilka osób zachęciłem do wypróbowania bielizny termoaktywnej i zrezygnowania z bawełny jako pierwszej warstwy ubioru. Większy komfort termiczny, szybszy czas schnięcia, lepsze współdziałanie z pozostałymi elementami odzieży outdoorowej są warte wydania tych kilkudziesięciu złotych więcej.  Produktów tego typu jest naprawdę wiele i nie sposób o wszystkich napisać.

Łukasz Rogala / Strefa Gór