Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

Buty Durand Mid WP marki Keen czyli dlaczego chodzę tylko w Keenach...

Chodzisz tylko w Keenach! - usłyszałem kiedyś od kolegi. Tak faktycznie jest. Posiadam typowy dla Keena zabudowany model sandałów Venice, w których można chodzić od wiosny do wczesnej jesieni, dość odjazdowe sandały, jak sama nazwa mówi unikalne UNEEK-i, których nie da się nie zauważyć, poza tym idealne na jesień i wędrówki buty w wersji Mid Siskiyou, a także siateczkowate półbuty Marshall na ciepłe, bezdeszczowe dni. Od tego sezonu mam również idealne buty Keen na zimę – Durand Mid WP.



Zima w tym roku co prawda nie należy do najsroższych, dlatego nie jestem w stanie należycie przetestować tych butów w najniższych temperaturach, ale chociażby na podstawie dotychczasowego użytkowania mogę stwierdzić, że to doskonały zimowy but na warunki miejskie, jak również na lekka turystykę górską. Zaliczyłem w nich styczniowe wejście na Babią Górę w temperaturze ok -15 stopni i na zimno w stopach nie narzekałem. Myślę więc, że jeśli zawita do nas sroga zima, spokojnie będę mógł używać tych butów, będąc pewnym komfortu cieplnego.


Buty Keen Durand Mid WP z nakładkami antypoślizgowymi 

Dlaczego chodzę tylko w Keenach? Przede wszystkim buty te oferują niezwykłą wytrzymałość i trwałość. Można w nich chodzić wiele lat i prędzej się znudzą niż zniszczą. Oczywiście będą widoczne na nich ślady zużycia, ale bardziej będzie to miało znaczenie estetyczne niż funkcjonalne. Podoba mi się w nich również to, że są zdecydowanie inne niż „zwykłe” buty – po prostu się wyróżniają. A jakie są w użytkowaniu? Każdy but marki Keen oferuje wysoki komfort podczas chodzenia. Przyzwyczaiłem się do tego, że po prostu je zakładam i od razu mi pasują, wszelkie „rozchodzenie” jest całkowicie zbyteczne. Obecnie użytkowane buty Durand w pełni potwierdzają moje wcześniejsze doświadczenia .Poszycie Duranda wykonane jest z wysokiej jakości nubuku, a technologia KEEN.DRY, gwarantuje skuteczną ochronę przed wilgocią i zapewnia pełną oddychalność. Jak zwykle w przypadku Keena o komfort stopy nie musimy się martwić. Nie wiem, czy tak jest ze wszystkimi stopami świata, ale ja odnoszę wrażenie, że moje są po prostu idealnie dopasowane do tych butów. Jeśli nawet w nowych butach wybiorę się w góry wiem, że całodniowa wędrówka nie będzie powodowała dyskomfortu czy otarć.

Podoba mi się konsekwencja w stylistyce Keena: charakterystycznego czuba Keenów nie da się pomylić z żadnym innym obuwiem, a żółty logotyp zawsze dodaje niby zwykłemu butowi „to coś”.

Ciekawostką jest to, że Keen zaczął szyć buty w Europie (dotychczas robił to w Azji i USA). Oznaczać to może tylko jedno: jeśli dotychczas jakość wykonania i trwałość butów była na tak wysokim poziomie, obecna zmiana może oznaczać tylko jedno: że będą jeszcze lepsze i trwalsze. Keen stawia na wspieranie lokalnej produkcji. Wcześniej w 2010 roku otworzył eksperymentalnie również fabrykę w Portland w USA. Ta europejska ma być także ośrodkiem badawczym, wprowadzającym i testującym nowe rozwiązania.

Mniej więcej tak odpowiedziałem mojemu koledze na pytanie, dlaczego chodzę ciągle w Keenach. Postanowiłem moimi przemyśleniami podzielić się również z Wami...

Darek Gruszka
Ceneria.pl