Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

Różne koszulki termoaktywne, różne materiały - moje ulubienice na wyjazdy

Ostatnie miesiące wyjątkowo obfitowały u mnie w krótsze i dłuższe wypady:
- kwiecień: Wielkanoc na Węgrzech, turystyczne zwiedzanie okolic Tokaju;
- maj: długi weekend (prawie dwutygodniowy:)) na Chalkidiki w Grecji, długi przejazd samochodem z Polski, na miejscu plaże i zwiedzanie, lenistwo w apartamencie z basenem;
- czerwiec: kilkudniowy wypad na zawody w biegach górskich Zugspitz Ultratrail na pograniczu Austrii i Niemiec, pogoda wyjątkowo niesprzyjająca, deszcz, a nawet śnieg;
- lipiec: niemal cały miesiąc spędzony w gorącej Gruzji i Armenii w charakterze pilota wycieczek, samolot, a na miejscu przemieszczanie się autobusem, zwiedzanie miast i obiektów, kilka wycieczek górskich, czas bardzo intensywny;
- sierpień: trzy tygodnie pod namiotem w północnej Szwecji, nocowanie na dziko, mycie się w jeziorze lub w misce, niemal codzienne wędrówki po górach.
- październik: weekendowy wypad na maraton do Koszyc na Słowacji, połączony ze zwiedzaniem miasta;
- październik: czterodniowy wyjazd na Węgry, wypoczynek w hotelu z wellness połączony jednak z dość intensywnym zwiedzaniem w ciągu dnia.

Celowo tak dokładnie opisuję charakter moich wyjazdów, by uświadomić Wam, że najlepiej mieć odzież, która sprawdzi się w różnych warunkach.
Oczywiście idealna sytuacja to taka, jeśli ta sama koszulka termoaktywna będzie doskonale odprowadzała pot podczas wędrówki w górach, nie przegrzeje nas podczas zwiedzania miasta w temperaturze 40 st. C i jednocześnie nie będzie chłodzić podczas załamania pogody w trudnych warunkach, najlepiej jakby jeszcze wyglądała jak z żurnala na wieczornym przyjęciu i degustacji wina, a na pewno musi niwelować przykre zapachy podczas całego dnia spędzonego z turystami na intensywnym zwiedzaniu.




 

Oj, cel to trudny do osiągnięcia i w praktyce wygląda to tak, że pewne koszulki sprawdzają mi się bardziej w jednych sytuacjach, inne w innych. Zależy to przede wszystkim od materiału, z jakiego są uszyte i kroju. Na wyjazdy zabieram zazwyczaj tyle koszulek, ile dni będę poza domem, by nie martwić się o pranie i suszenie. Wszystkie te koszulki to oddychająca specjalistyczna bielizna, jak to się jednak dzieje, że niektóre z nich są moimi bardziej ulubionymi, inne mniej?

Chciałabym opisać kilka z tych najbliższych memu sercu :)

Koszulka Smartwool Women's Microweight Tee

Mój ostatni nabytek z wełny merino. Firma SmartWool specjalizuje się w produkcji tego typu odzieży i chyba zawsze będę twierdzić, że merino jest najlepszym i najbardziej uniwersalnym rozwiązaniem na wyjazdy. W przypadku tej bluzki doceniam anatomiczny krój, dopasowany dekolt i płaskie szwy zapewniające komfort i eliminujące ryzyko otarć. Koszulka termoaktywna  wykonana jest z tkaniny o gładkim i gęstym splocie typu jersey (100 % wełny merino) - zapewniającym odporność na ścieranie i rozciąganie. Na karku ma wykończenie z taśmy wzmacniającej, w kolorze kontrastującym z podkoszulkiem.


 
Wełna merino najlepiej sprawdza się w zimowych, chłodnych warunkach, szczególnie podczas takich aktywności jak narty czy bieganie w śniegu :) oraz wycieczek w górach. Przez cały dzień zachowuje świeżość i mimo że czasem nasiąknie potem, to po wyschnięciu nie czuć przykrego zapachu – wygląda jak świeżo założona. Nie nadaje się jednak według mnie na bardzo wysokie temperatury i na bardzo wilgotny klimat – nie nadąża wysychać i odprowadzać wilgoci od ciała. Mimo to, gdy potrzebuję naprawdę niezawodnej bluzki, w której muszę spędzić cały dzień i dobrze wyglądać, merino to mój pierwszy wybór.
Cena to 229 zł. Sporo! Jednak bluzki z wełny merino to odzież na lata. Mam wrażenie, że się nie zużywają.

koszulka termoaktywna damska Regatta Leilarose

Zupełne przeciwieństwo poprzedniej. Jest to typowa sztuczna koszulka termoaktywna, wykonana w 100% z materiału poliestrowego. Jej zadanie to skuteczne odprowadzanie wilgoci podczas każdej aktywności fizycznej. I faktycznie świetnie się w tym sprawdza. Materiał jest przewiewny i szybko wysycha. Takie koszulki warto brać ze sobą, gdy zakładamy, że nie mamy ze sobą dużego bagażu (można je zwinąć do naprawdę niewielkich rozmiarów) i co wieczór pierzemy sobie koszulkę, by mieć świeżą na drugi dzień. Wyschnie błyskawicznie, nawet podczas krótkiego postoju nad rzeką. Jest przy tym bardzo lekka i zwiewna.
Musimy jednak pamiętać, że koszulki syntetyczne mają te właściwości, że raczej chłodzą niż grzeją. Może być w nich zimno, gdy niespodziewanie złapie nas deszcz.

Niestety też tracą swoje właściwości odprowadzania wilgoci od ciała wraz z ilością prań. Po pewnym czasie zaczynają zwyczajnie brzydko pachnieć i nie da się specjalnie tego wyeliminować nawet specjalnymi środkami do prania bielizny dla aktywnych. Taka koszulka nadaje się wtedy po prostu do wyrzucenia. Ale nie jest aż tak żal się jej pozbyć, jeśli jej cena to tylko 39 zł (w sklepie firmowym Regatty, w innych zdarzają się nawet niższe!). Odzież syntetyczna z reguły jest tańsza, a firma Regatta w ogóle ma bardzo przyjazne ceny :)
W przypadku tego typu odzieży syntetycznej musimy się liczyć z tym, że nie uzyskamy idealnego przylegania materiału do ciała i ja osobiście raczej nie zaliczam tej koszulki do tych eleganckich. Jest to dla mnie techniczna odzież na wyrypę z plecakiem, kiedy zakładam, że się spocę. Po wycieczce zaraz wrzucam ją do brudów i przebieram w inną.


W bluzce Regatta podczas wycieczki górskiej w Kanadzie (2014 r.).
Fot. arch. Kamila Gruszka 

Koszulka termoaktywna The North Face Woman's Ridgeline Top

Koszulką termoaktywna, która niejako łączy cechy dwóch poprzednich, jest TNF Ridgeline Top. Wykonana jest również niemal w całości z poliestru, ale dodatek 3% jerseyowego elastanu powoduje, że świetnie układa się na ciele. To wydaje mi się główną zaletą tej koszulki. Ma bardzo kobiecy krój – w przeciwieństwie np. do także leżącej fajnie na ciele Smartwool Microweight Tee, wycięcie pod szyją jest znacznie większe, co pozwala na odkrycie wdzięków kobiecych także na wyjazdach. W zasadzie bluzeczka ta nadaje się nawet na eleganckie przyjęcie. Pozwoli nam poczuć się pewnie, bo główną jej cechą jest przecież oddychalność. Mam wrażenie także, że w przeciwieństwie do większości bluzek syntetycznych, których używam, jest również bardziej odporna na brzydkie zapachy. Choć zawsze w przypadku tej cechy wełna merino nie ma jednak konkurencji.


Materiał w dotyku jest przyjemny i w miarę szybko wysycha, choć 3-procentowy dodatek elastanu powoduje, że już nie tak szybko jak 100-procentowy poliester. Z boku ma kieszonkę zamykaną na zamek, choć ja akurat zupełnie nie znajduję dla niej zastosowania. Wolę, żeby bluzka ta gładko układała się na ciele, niż żeby mi odstawało coś z boku, także ten patent akurat uważam za nie przemyślany.
Jeśli chodzi o cenę, to niestety za to połączenie właściwości syntetycznej bluzeczki i elegancji musimy dość sporo zapłacić, bo aż 170 zł. To prawie cena jak za bluzkę z wełny merino. Musicie więc sami rozważyć, w co warto bardziej zainwestować.


The North Face Woman's Ridgeline Top zadziwiająco dobrze się nosi z wełną merino
(TNF pod bluzą z długim rękawem marki Icebreaker).

Pod schroniskiem w Austrii.
Fot. arch. Kamila Gruszka 
 

Koszulka termoaktywna Helly Hansen W HH Cool SS Coral/Print Ss Baselayer

Po raz kolejny muszę napisać, że opisywana przez mnie koszulka termoaktywna łączy cechy swoich wszystkich poprzedniczek. Materiał, z którego została wykonana, to typowy syntetyk, choć w trochę innych proporcjach niż bluzka Regatty (59 % poliestru i 41 % polipropylenu). Jest bardzo przyjemna w dotyku (podobnie jak bluzka SmatWool i TNF). Niestety w paru miejscach zdarzyło mi się ją zaciągnąć. Bardzo zadowalające są właściwości oddychające tej bluzki. Wilgoć jest natychmiast transportowana od ciała i w zasadzie nigdy nie czułam się w tej bluzce spocona. Nadaje się więc na wszelkie aktywności, jak i intensywne zwiedzanie przy wysokich temperaturach.


Przylega idealnie do ciała jak bluzka Smartwool. Podobnie jak ona ma dopasowany dekolt – chyba wolałabym jednak większe wycięcie. Ale ogólnie wygląda się w niej dość elegancko, podobnie jak w przypadku bluzki The North Face. To też jedna z tych bluzeczek, które można ubrać zarówno na wycieczkę w góry, jak i spotkanie w restauracji, choć charakter ma jednak nieco bardziej sportowy. Jedna z moich naprawdę ulubionych.
Jest nieco tańsza niż TNF, ale również trzeba na nia wydać więcej niż 120 zł.



 


Helly Hansen podczas wycieczek górskich w Kanadzie i na północy Szwecji.
Fot. arch. Kamila Gruszka
 

Columbia Total Zero SS V-Neck

To koszulka termoaktywna, którą opisywałam już w 2013 roku i okazuje się, że póki co się nie zestarzała. Nadal wyróżnia się spośród innych termoaktywnych koszulek syntetycznych w mojej szafie. I przede wszystkim – zachowuje swoje właściwości. Muszę ją docenić za niesamowitą jakość materiału, z którego jest wykonana. Po tylu miesiącach i latach noszenia nadal nie widać żadnych zaciągnięć i innych śladów użytkowania. Jest miła w dotyku - materiał jest miękki i delikatny.


 
Muszę podkreślić, że naprawdę bardzo przyjemnie się ją nosi. W przeciwieństwie do większości tańszych bluzek syntetycznych w Columbia Total Zero SS V-Neck materiał jest elastyczny i rozciągliwy, dzięki czemu zupełnie nie krępuje ruchów podczas aktywności. W koszulce jest sporo przeszyć, ale zupełnie się ich nie odczuwa na skórze – w szczególnie wrażliwych miejscach zastosowano płaskie szwy.
Koszulkę opisuję ponownie dlatego, że jej przykład świadczy o wysokiej jakości produktów tej marki. A poza tym... przecież to jedna z moich ulubionych koszulek – nie mogłam jej pominąć :). Z tego co pamiętam, nie była najtańsza...


Wygodnie i elegancko. Na wycieczce w Beskidach.
Fot. arch. Kamila Gruszka

Moje koszulki termoaktywne - podsumowanie

Jak widzicie różnorodność w kwestii koszulek termoaktywnych na wyjazdy jest ogromna.
Mam nadzieję, że przekonałam Was chociaż do kwestii takiej, że na pewno warto zainwestować w specjalistyczną odzież raczej niż polegać na bawełnie, która jest ciężka, zajmuje dużo miejsca w walizce, podczas noszenia szybko nasiąka potem, widać na niej od razu mokre plamy, słabo oddycha, jeszcze gorzej wysycha i do tego brzydko pachnie, już nawet po krótkim noszeniu w niesprzyjających warunkach. Jaka koszulka termoaktywna jest godna uwagi? – pozostawiam Was z tym pytaniem, bo jednak nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Dla mnie ważne jest to, żeby dobrze wyglądać i czuć się również na wyjazdach. Idealnie byłoby połączyć kobiecy krój bluzki z doskonałymi właściwościami i trwałością użytkowania. No ale za produkt bliski ideału płaci się niestety dużo. Trzeba przyznać, że dla wielu producentów jest to nadal zestawienie trudne do osiągnięcia :(

Kamila Gruszka