Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

Swift Pants.Spodnie Icebreaker po raz drugi

Swift Pant to już drugie spodnie firmy Icebreaker, które miałam okazję użytkować. O ile pierwsze z nich - Pace Leggins GT 200 z serii Base Layer – służą mi głównie jako piżama pod namiot w sezonie wiosenno-letnim lub zimą jako pierwsza warstwa ukryta pod cieplejszą odzieżą zewnętrzną podczas wyjazdów na narty, wypadów biegówkowych czy wycieczek w ośnieżone góry, to Swift Pant pełnią funkcje zdecydowanie bardziej reprezentacyjne. Są to spodnie, które przyciągają wzrok. Zdecydowanie lepiej czuję się w nich niż w obcisłych legginsach – choć to pewnie akurat kwestia gustu i przyzwyczajenia.


Spodnie Swift Pants należą do kolekcji odzieży sportowej Icebreakera i zostały zaprojektowane na aktywności, np. bieganie, raczej w chłodnych warunkach. Faktycznie wełna merino ma to do siebie,  że fantastycznie grzeje i wystarczy jedna warstwa takiej – jak by nie było cienkiej - odzieży, byśmy odczuwali przyjemny komfort cieplny. Materiał w spodniach Swift jest średniej grubości (midweight) z tych stosowanych w odzieży Icebreaker – gramatura to 260 g/m².


Swift Pants Icebreaker. Fot. icebreaker.com

Pas z gumką pozwala na dopasowanie szerokości obwodu. Z przodu materiał jest wszyty w lekki klin, co powoduje, że miękko układają się na naszym brzuchu. Przeszycia na nogawkach nie są zlokalizowane typowo z boku – z każdej strony wstawiono dodatkowy pasek materiału. Wykonano je z niewielkim dodatkiem LYCRY (97% merino wool, 3% elastane), która ma właściwości dopasowywania się do ciała. Wszystko to powoduje, że spodnie te po prostu dobrze wyglądają!

Zadbano o bezpieczeństwo biegaczek i wieczornych miłośniczek marszów Nordic Walking – logo Icebreaker ma właściwości odblaskowe, na prawej nogawce wszyto także kawałek odblaskowego materiału. Z tyłu zlokalizowano niewielką kieszonkę zapinaną na zamek. Suwak ten „na oko” wyglądał na mało delikatny i obawiałam się, że może przeszkadzać w aktywnościach, tj. obcierać ciało i denerwować. Okazuje się jednak praktycznie niezauważalny, jest bowiem dobrze zabezpieczony materiałem od wewnątrz. Jednakże nie decyduję się na umieszczenie w tej kieszonce komórki – za bardzo ją obciąża. Natomiast uważam, że jest to dobre miejsce na chusteczkę, klucze czy mały baton.


Odblaskowe elementy na nogawce. Fot. Ceneria.pl


Zaskoczona byłam właściwościami wodoodpornymi tego materiału. Niedawno spędzałam czas nad rzeką i kilka kropel wody spadło mi na nogawkę. Okazało się, że nie wsiąknęły one w materiał. Wcześniej nie przyszło mi do głowy, by biegać w nich w deszczu.

Zakup koszulki z wełny merino to obecnie niemal rzecz oczywista dla osób uprawiających różne aktywności czy chociażby turystów.
Szczególnie doceniają je ci, którzy udają się na wędrówki po górach czy wielodniowe trekkingi. Koszulki z merino kupują nawet osoby, które gdy wcześniej słyszały, że za jedną z nich trzeba zapłacić ponad 200 zł, pukały się w czoło, uznając taki wydatek za zbyt dużą rozrzutność. Jednakże wieść o właściwościach tej rewelacyjnej wełny roznosi się po świecie, także w Polsce. „Wiesz, że mój kolega na wyjazdy zabiera tylko jedną koszulkę i chodzi w niej przez cały tydzień? I faktycznie nie śmierdzi” - niedawno zasłyszałam przypadkiem rozmowę mniej więcej takiej treści na spotkaniu ze znanym himalaistą. Merino zaczynają stosować także firmy nieoutdoorowe. Mimo to kupowanie spodni z tej wełny nie jest aż tak oczywiste. Mamy naprawdę szeroki wybór różnych bluzeczek merino na rynku polskim, natomiast Swift Pants nie są normalnie w Polsce dostępne (przynajmniej ja ich nie widziałam w żadnym mi znanych mi sklepów). Szkoda...



Podczas wycieczki w Gole Alcantara na Sycylii. Fot. Ceneria.pl

Choć muszę przyznać, że ja niekiedy też mam obawy związane z użytkowaniem spodni z wełny merino.
Swift zaprojektowane zostały z myślą o wysokoaerobowych sportach, jak bieganie, fitness czy nawet – jak chciałby producent – kolarstwo. Ja jednak używam ich głównie „indoors”. Wybrałam się w nich kilka razy na wycieczki, również bieganie po lesie, jednakże przez większość czasu moje myśli były zaprzątnięte tym, by nie obetrzeć się o skałę lub nie wpaść na jakąś gałąź, co mogłoby spowodować zahaczenie materiału. Niestety mimo wszystkich niezaprzeczalnych zalet związanych przede wszystkich z oddychalnością, merino w odróżnieniu od materiałów syntetycznych nie jest odporna na rozdarcia. Ale wierzę, że kiedyś ktoś wpadnie na pomysł, jak zlikwidować ten problem.

Przypomnijmy bowiem, jakie inne genialne cechy ma merino.

Jest:
- zdrowotna, antybakteryjna i antystatyczna;
- oddychająca;
- regulująca temperaturę ciała;
- antyalergiczna;
- bezzapachowa;
- miękka, niedrażniąca, niegryząca;
- można jej używać bardzo długo (!) bez prania, a jednocześnie konsekwencji i dyskomfortu dla siebie i otoczenia.


Kamila Gruszka
Ceneria.pl




KAMILA GRUSZKA – redaktor internetowego serwisu o tematyce górskiej (www.GORYonline.com), strony miesięcznika „GÓRY” i www.Ceneria.pl – pierwszej polskiej outdoorowej porównywarki cen. Związana z TKN Wagabunda z Krakowa. Autorka artykułów podróżniczych i o tematyce górskiej, także recenzji książek, relacji z imprez podróżniczo-górskich i wywiadów drukowanych w: „Podróżach”, „Poznaj Świat”, „Globtroterze”, „Turystyce” – dodatku Gazety Wyborczej, turystycznym dodatku „Dziennika”, „n.p.m.”, „GÓRACH”, „Drodze”, „Sportowym Stylu” oraz edycjach „Przez Świat”. Prelegent wielu pokazów slajdów. Pilot wycieczek zagranicznych. Stale współpracuje z magazynem „GÓRY”.
Prywatnie mama Dominiki i Jędrzeja, żona Dariusza :). Dzieląc swoje intensywne życie na pracę zawodową, bycie kurą domową, prowadzenie serwisów internetowych, wyjazdy i pisanie, od czasu do czasu uda jej się pojeździć na rowerze, wyjechać w góry czy powspinać się, zimą lubi biegówki, latem - kajaki, w ciągu roku - jogę. Ostatnio intensywnie biega (m.in. ukończony Poznań Maraton - 2009 oraz Cracovia Maraton - 2012).