Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

Jack Wolfskin Spiderwind Jacket - kurtka w razie czego

Kurtka Jack Wolfskin Spiderwind Jacket jest łatwa w  kompresowaniu do rozmiarów małego zawiniątka, by potem umieścić ją w pasie biegowym, plecaku, czy... damskiej torebce. Zaryzykuję stwierdzenie, że zawsze warto ją mieć przy sobie.


Minimalistyczna kurtka o właściwościach wiatroszczelnych

Przyda się podczas jazdy na rowerze, biegania w terenie, spacerów Nordic Walking czy wszelkich innych aktywności, podczas których grozi nam wychłodzenie np. w przypadku niespodziewanej zmiany warunków pogodowych. Doceniam ją także na co dzień, a o jej zaletach przekonałam się po raz pierwszy, kiedy podczas upalnego dnia postanowiłam wybrać się rowerem na zakupy. Gdy wychodziłam z domu kilka kropel spadło mi na rękę. Deszcz w taki upał? Trudno było uwierzyć w możliwość niespodziewanej ulewy, mimo to w ostatniej chwili cofnęłam się po kurteczkę, by wcisnąć ją na szybko do plecaka. Nie sądziłam, że aura zmieni się w ciągu pół godziny z letniego dnia w jesienną szarugę. Temperatura spadła z 35 do 18 stopni C, do tego wzmógł się wiatr. Ja jednak w spokoju załatwiałam „sprawunki” na targu, z którego uciekła większość sprzedających i kupujących :) Mnie wiatr nie przewiewał i na tyle chronił przed niską temperaturą, że nie było mi w niej zimno, mimo krótkich spodenek i sandałów na gołych nogach. Co więcej, kurtka ta nie przemokła od deszczu - krople zatrzymywały się na jej powierzchni. Przyznam szczerze, że to pierwsze tak naoczne zetknięcie się z jej rewelacyjnymi właściwościami bardzo mnie do niej pozytywnie ustosunkowało.


Sprawdzi się podczas wietrznej, a nawet deszczowej pogody. Fot. Ceneria.pl

Kurtka waży zaledwie 120 g

W dotyku przypomina szeleszczący cieniutki papier. Wiatroszczelna tkanina Stormlock Active wykonana jest z wyjątkowo cienkich nici nylonowych 15D. Dzięki zastosowaniu warstwy silikonowych polimerów nie nasiąka wodą. Na tkaninie widoczne są małe kwadraciki – to ripstop, w tym przypadku w wersji mini. Jego cechą charakterystyczną jest to, że uodpornia tkaninę na rozdarcia. I faktycznie, mimo pozornej delikatności, Spiderwind Jacket jest naprawdę mocna. Jednocześnie świetnie oddycha, oddając nadmiar wilgoci na zewnątrz. Przypominam sobie z dawnych czasów, jak latem próbowałam używać w słotowe tzw. trzydniówki mojego starego gore-texa. Świetnie sprawdzał się w górach, ale na miejskie ciepłe warunki zupełnie się nie nadawał. Było w nim gorąco i parno, szczególnie gdy wsiadło się do autobusu pełnego pasażerów. To były czasy... Jednak się zmieniają i technologie idą do przodu. Spiderwind Jacket jest idealna na takie deszczowo-letnie warunki. Choć oczywiście musimy mieć świadomość, że wodoodporność nie jest jej podstawową cechą. Wytrzyma niewielki deszcz, natomiast olbrzymiej ulewie może już nie dać rady. Ale ponieważ błyskawicznie wysycha, w przypadku poprawy pogody nadal możemy się cieszyć przyjemną ochroną przed wiatrem. Tym bardziej, że kurtka ta nie pozwoli na to, by krople zbyt szybko przesiąknęły przez tkaninę, powodując namoczenie ubrań pod spodem.

Czas przejść do szczegółów

Dużym atutem tej kurtki jest dość obszerny kaptur, który daję radę naciągnąć nawet na kask rowerowy. Osobiście wolę go jednak chować pod spód, co przy cieniutkim materiale jest bardzo komfortowe – nie będzie on nam tam zbytnio przeszkadzał. Nawet jeśli nie jeździmy na rowerze, doskonale ochroni naszą głowę przed wiatrem i deszczem. Dzięki gumce ze stoperem ściągniemy go tak, by zakryć całą głowę. Choć muszę stwierdzić, że regulacja musi się odbywać za pomocą dwóch rąk. Jadąc na rowerze, nie dałam rady trzymać kierownicy, jednocześnie manipulując przy kapturze. Gumkę trzeba wcisnąć w rowek w elemencie mocującym, który wypadałoby przytrzymać drugą ręką, by się nam to udało. Lepiej rozwiązana jest regulacja dołu kurtki. Żeby ściągnąć kurtkę, tak by nam jej nie podwiewało, wystarczy przesunąć stoper na gumce. Trochę może bardziej namęczymy się w odwrotną stronę, ale jak już nam niedogodne warunki nie doskwierają i robi się cieplej, to człowiek mobilizuje się do większego wysiłku :)
Wracając jednak do kaptura, ma on z tyłu gumkę, która pozwala go lepiej dopasować do głowy, choć niestety nie jest w tym miejscu regulowana. Usztywniony daszek nieco zsuwa się na twarz, ale radzę sobie z nim tak, że wywijam go do góry. Uważam, że bez kaptura ta kurtka byłaby o połowę mniej funkcjonalna niż dzięki niemu.

Możliwość spakowania kurtki do jej własnej kieszeni

Jedyna kieszeń, którą posiada, to napoleońska na piersi. Jest dość spora i na pewno zmieścimy w niej wszystko, co potrzebne jest nam na trening. Gdy uznamy, że kurtki już nie potrzebujemy, wystarczy ją w nią wcisnąć i w ten sposób powstały pokrowiec zapiąć na suwak (który jest dwustronny – z jednej strony zamek z wygodną patką zapina kieszeń, z drugiej nasz woreczek z niej powstały). Zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby dodatkową patkę umieścić także wewnątrz, byłaby ona małym dyskomfortem umiejscowionym tam na stałe. Jednakże przydałaby się choć mała pętelka służąca do przymocowania tak zwiniętej kurtki np. do plecaka, torebki czy biodrówki. Mogłaby to być też gumka służąca skompresowaniu pakunku. Kieszeń jest bowiem dość obszerna, a kurtkę można spokojnie „ugnieść” do mniejszych rozmiarów - zmieści się nawet wewnątrz pasa biegowego. Gdy ponownie ją wyciągniemy, musimy być przygotowani na to, że będzie wyglądała na „nieco” pogniecioną. Na szczęście po pewnym czasie od rozłożenia sama wraca do poprzedniego wyjściowego stanu.


Odblaskowe logo obok kieszeni, do której można spakować kurtkę. Fot. Ceneria.pl

Szlufkę do powieszenia kurtki mamy umieszczoną z nietypowej strony, bo od zewnątrz pod kapturem.
Cenię takie rozwiązanie, gdyż mam wrażenie, że dzięki temu jest mniej wrażliwa na zerwanie. Kurtka posiada także dyskretne odblaski, przede wszystkim w postaci loga firmy Jack Wolfskin obok kieszeni z przodu oraz na plecach. Obydwa rękawy otrzymały „pieczątkę” z wilczą łapą – symbolem marki. Z tyłu chronią nas zaś odblaskowe półksiężyce.

Gdyby nie to, że kurtka ta ma zastosowanie sportowe, mogłabym nazwać ją „elegancką”. Określenie to co prawda bardziej jest adekwatne w stosunku do kreacji wieczorowej, mimo to będę obstawała przy swoim – odzież Jack Wolfskin posiada swój specyficzny urok. Moja jasna kurtka ma minimalistyczne detale kontrastujące z całością, wszystkie tego samego koloru – zamek przy kieszonce na piersi, tasiemka wszyta pod głównym suwakiem oraz gumki ściągające przy kapturze i u dołu kurtki. Niby nic, a jednak...


Kurtka Jack Wolfskin Spiderwind Jacket. Źródło: jack-wolfskin.pl

Kurtkę tę użytkownicy będą cenić przede wszystkim za jej walory wiatroszczelne. Zaskakująca jest jednak także odporność na wchłanianie wody. Minimaliści skupią się zapewne na możliwościach kompresyjnych i niskiej wadze. Kobiety na uroku wyglądu zewnętrznego. A wszyscy będą zachwyceni właściwościami oddychającymi.


Kamila Gruszka
Ceneria.pl




KAMILA GRUSZKA – redaktor internetowego serwisu o tematyce górskiej (www.GORYonline.com), strony miesięcznika „GÓRY” i www.Ceneria.pl – pierwszej polskiej outdoorowej porównywarki cen. Związana z TKN Wagabunda z Krakowa. Autorka artykułów podróżniczych i o tematyce górskiej, także recenzji książek, relacji z imprez podróżniczo-górskich i wywiadów drukowanych w: „Podróżach”, „Poznaj Świat”, „Globtroterze”, „Turystyce” – dodatku Gazety Wyborczej, turystycznym dodatku „Dziennika”, „n.p.m.”, „GÓRACH”, „Drodze”, „Sportowym Stylu” oraz edycjach „Przez Świat”. Prelegent wielu pokazów slajdów. Pilot wycieczek zagranicznych. Stale współpracuje z magazynem „GÓRY”.
Prywatnie mama Dominiki i Jędrzeja, żona Dariusza :). Dzieląc swoje intensywne życie na pracę zawodową, bycie kurą domową, prowadzenie serwisów internetowych, wyjazdy i pisanie, od czasu do czasu uda jej się pojeździć na rowerze, wyjechać w góry czy powspinać się, zimą lubi biegówki, latem - kajaki, w ciągu roku - jogę. Ostatnio intensywnie biega (m.in. ukończony Poznań Maraton - 2009 oraz Cracovia Maraton - 2012).