Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

Kurtka Softshell Dare 2b Preclude SShell - obowiązkowo na wyjeździe

Pakowanie się na wyjazd bywa wyzwaniem. Szczególnie gdy wybieramy się gdzieś dalej, na kilka tygodni, i trzeba zabrać namiot, śpiwory, karimaty, buty trekkingowe. Na ubrania miejsca zostaje wtedy niewiele, a każdy kawałek przestrzeni w plecaku i każde 100 gram jest na wagę złota.

W każdą podróż staramy się więc zabierać takie rzeczy, które spełniają jednocześnie kilka funkcji i nadają się na różną pogodę. Spodnie trekkingowe, polar, czapka, kurtka przeciwdeszczowa, coś od wiatru - to obowiązkowe punkty na naszej liście. Dlatego, gdy zaproponowano mi przetestowanie męskiej kurtki softshellowej marki Dare2b, bardzo się ucieszyłem.


Szczególnie, że wybieraliśmy się zwiedzać amerykański Dziki Zachód. W planie mieliśmy wszelkie możliwe atrakcje: wietrzne i deszczowe San Francisco, słoneczne wybrzeże Kalifornii, pustynie w Nevadzie, góry Sierra Nevada i kaniony w Utah. Postanowiliśmy wyruszyć w kwietniu, aby uniknąć tłumów w popularnych parkach narodowych. Dlatego też liczyliśmy się z tym, że gdzieniegdzie pogoda może nam spłatać figla i powinniśmy się spodziewać zarówno upałów jak i śniegu, deszczu czy mocnego wiatru. Byliśmy więc przygotowani na różne scenariusze zwiedzania. Takie warunki były też idealne, żeby przetestować outdoorową odzież. Do testów otrzymałem Softshell Preclude SShell marki Dare2b. Rozmiar L był akurat (przy wzroście 190 cm).

Pierwsza okazja do sprawdzenia kurtki nadarzyła się w Canyonlands, gdzie na dużych przestrzeniach hulał silny wiatr. Kurtka okazała się bardzo dobrym izolatorem. Jednocześnie jest bardzo lekka i ma doskonałą wentylację. Przydała się także w czasie kilkugodzinnych trekkingów w parkach narodowych: Yosemite, Arches i Sekwoi, ale również przy zwiedzaniu San Francisco czy kalifornijskiego Big Sur. Okazji było wiele, ale prawdziwym testem okazała się wizyta w Dolinie Śmierci, gdzie spotkała nas mała burza piaskowa. Akurat przy rozkładaniu namiotu dmuchnęło mocniej i porwane z ziemi przez wiatr kamienie „przemasowały” nie tylko płachtę namiotu, ale też i nasze plecy. Zanim uporaliśmy się z namiotem, takie podmuchy zdarzyły się jeszcze kilka razy. Kurtka w tych warunkach sprawdziła się bardzo dobrze. Chroniła przed wiatrem i „latającym” żwirem. Co ciekawe, po wszystkim prawie nie było na niej śladu kamieni. Najlepszy dowód na to, że materiały, z których jest wykonana są porządne. Przetestowaliśmy też wodoodporność softshella, choć nie było to łatwe, ponieważ mieliśmy świetną pogodę. Okazja trafiła się dopiero w Yosemite... pod wodospadem Bridalveil. Kurtka zdała ten egzamin bez problemu.


Praktyczne cechy Softshella Preclude SShell:
- Jest rzeczywiście bardzo lekki.
- Świetnie chroni przed wiatrem. Wiele razy, mimo bardzo wietrznej pogody (np. w San Francisco i w Dolinie Śmierci) w kurtce w ogóle tego wiatru się nie odczuwało.
- Dobrze dopasowany, odpinany kaptur ze ściągaczem pozwalającym wyregulować jak bardzo ma przylegać do głowy – szczególnie przydał się podczas czatowania na wschód słońca na pustyni, gdy było jeszcze zimno.
- Suwaki „chodzą” idealnie. Nie zacinały się nawet po wspomnianej burzy piaskowej. Niby wydaje się to mało istotne, ale nie ma nic gorszego niż suwak, którego nie można zapiąć lub rozpiąć jedną ręką, albo w który co chwila wcina się materiał. Takie coś bardzo przeszkadza, więc super, że w testowanej kurtce to się nie zdarzało.
- Bardzo dobrze układa się na ciele w czasie ruchu. Wynika to chyba z jej kroju lub z elastyczności materiału, bo idealnie się dostosowuje. Nic nie ciągnie, nie przeszkadza, nawet ściągacze w rękawach są na tyle mocne, że wiatr nie dostaje się do środka, ale też nie za mocne, co pozwala je zakasać.
- Ma dodatkowe rozpięcia pod pachami na wypadek, gdy jest wietrznie i ciepło. Rozwiązanie bardzo przydatne, bo wyraźnie zmniejsza pocenie się nawet podczas kilkugodzinnego spaceru.
- Po praniu się nie defasonuje i szybko schnie (kurtkę można prać w 40°C).

Podsumowując
, testowany softshell okazał się strzałem w dziesiątkę. Zdecydowanie go polecam jako lekką, wygodną kurtkę na różne, krótsze i dłuższe podróże. Szczególnie pozytywnie zaskoczyła mnie jej uniwersalność. Gdy zabierałem się do napisania opinii i przeglądałem notatki oraz zdjęcia z wyjazdu to aż sam się zdziwiłem, że z kurtką niemal się nie rozstawałem. Przydała się bowiem właściwie w każdym miejscu, które zwiedzaliśmy. A to przecież najlepsza rekomendacja.

Testował: Łukasz

Marta Cwalina-Śliwińska i Łukasz Śliwiński w życiu i w podróżach ciągle szukają okazji do poznania i przeżycia czegoś nowego. Przez ponad 10 lat wspólnych podróży odwiedzili ponad 50 krajów, a ich największa jak dotąd przygoda to 11-miesięczna podróż dookoła świata w gościnie u ludzi zorganizowana na własną rękę, którą opisują na blogu www.swiatzbliska.pl.