Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

W góry... w sandałach - trekkingowa hybryda marki Keen

Marka Keen chyba na dobre zadomowiła się na naszym rynku outdoorowego sprzętu. Chyba nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że znają ją nie tylko entuzjaści outdooru. Oryginalny design i - niestety - niezbyt niska cena sprawia, że sandały turystyczne Keen stało się synonimem marki wyrastającej ponad przeciętność większości oferowanych na rynku sandałów.

Keen kojarzony jest bowiem głównie jako producent sandałów, choć po bliższym zapoznanu się z asortymentem firmy okazuje się, że w ofercie znajdują się także normalne półbuty, trampki, klapki, wysokie buty trekkingowe w góry, obuwie z spd na rower czy paskowe sandały, a nawet ekologiczne torby! Natomiast oferowane sandały zdecydowanie trudno nazwać sandałami tradycyjnymi.

W 2003 roku narodziła się idea skrzyżowania sandała z butem. Wyniknęła ona z chęci ochrony palcy stóp podczas chodzenia. Powstał pierwszy hybrydowy model Keena - model Newport, taki przewiewny półbut. Firma szybko się rozwijała i w ten sposób obecnie możemy wybierać spośród modeli obuwia produkowanych w liniach: Traihead, Waterfront, Blvd, Market St. orad Kids.

Na stronie znajdziecie również informacje o niezwykłym zaangażowaniu firmy w działania o charakterze charytatywnym i ekologicznym. W środowisku górskim szerokim echem odbiła sie akcja zbierania pieniędzy na rzecz Pawła Kulinicza, człowieka gór, który zachorował na chorobę genetyczną, która nie tylko mogła zniweczyć jego pasję (miał ogromne problemy z chodzeniem), ale także zakończyć się śmiercią. Dzięki zaangażowaniu m.in. firmy Keen w Polsce udało się zebrać pieniądze potrzebne na operację Pawła w Chinach i rehabilitację. Pamiętam, jak otrzymaliśmy wiadomość od Pawła z Chin, w którą trudno było uwierzyć:

"Dziś miałem pierwszą iniekcję komórek macierzystych. Pierwsza jest zawsze dożylna, żeby lekarze zobaczyli, jak reaguje organizm. Siedem godzin temu w moje żyły popłynęło ileś tysięcy komórek. Powiem szczerze - nie oczekiwałem niczego po iniekcji dożylnej, a jest po prostu rewelacja! Czuję się kompletnie tak samo, ale koordynacja ruchowa, równowaga poprawiła się diametralnie. Skaczę po murkach, biegam po schodach, stoję na jednej nodze. Płakać mi się chce ze szczęścia! Dam znać za parę dni  o moim stanie zdrowia... Ściskam serdecznie!
Z górskim pozdrowieniem, Pawel "Hudini" Kulinicz

Również ciekawie prezentuje się proekologiczna postawa i wykorzystywanie surowców wtórnych w produkcji. Przede wszystkim buty produkowane są w technologiach bez użycia szkodliwych klejów i toksyn, z przetworzonych puszek po napojach powstają aluminiowe oczka i klamry, resztki gumy wykorzystywanych w produkcji butów służą jako wzmocnienia dna toreb i plecaków, a puste worki ryżowe okazują się być doskonałym materiałem na torby, portfele czy buty.

Produkty te zdobywają wiele nagród na prestiżowych targach i są wyróżniane przez outdoorowe magazyny.

"Outdoor" to jakiekolwiek miejsce bez sufitu - ta definicja, zaprezentowana przez firmę Keen, jakże bliska ludziom aktywnym, bardzo mnie ujęła. I faktycznie mam wrażenie, że Keen pomaga realizować pasje ludziom, którzy pod sufitem nie bardzo umieją długo wysiedzieć.

Moje o spotkanie z sandałami Keen.


Źródło: www.keen.pl

Hybrydowe sandały Keen podobały mi się od dawna, choć nie ukrywam, że do bliższego zapoznania z nimi zniechęcała cena. Damski model Newport, ktory wreszcie trafił w moje posiadanie, w sklepie internetowym firmy www.keen.pl kosztuje 399.95 zł. Za zwykłe paskowe sandały Native Planet, w których do tej pory chodziłam latem, zapłaciłam niecałe 150 zł. Chciałabym Was jednak przekonać, że warto zapłacić więcej, by zyskać na oszczędności miejsca w plecaku, mieć obuwie przynajmniej trzysezonowe i bardzo uniwersalne.

Model Newport bowiem to skrzyżowanie zwykłego sandała z półbutem. Z przodu ma dość rozbudowany system zabezpieczenia palców (patent „Toe Protection”) i posiada solidną podeszwę (wielokierunkowa ostra rzeźba bieżnika zapewnia doskonałą trakcję). Od spodu przypomina zatem solidne buty trekkingowe, od góry - sandał. Zamiast bowiem zabudowanej powierzchni mamy do czynienia z paskami, od spodu wyposażonymi w elastyczny materiał Agis Microbe Shield®, który zapobiega obtarciom i rozwijaniu się bakterii. Dopasowanie do stopy można regulować za pomocą ściągającej gumki. Sandały posiadają membranę KEEN.DRY™, a część wierzchnia to wodoodporna skóra.

Ekonomiczne


Ponieważ dość aktywnie spędzam wolny czas, nieobce jest mi cotygodniowe pakowanie plecaka czy torby podróżnej, gdy udaję się na jakiś wypad weekendowy, nierzadko zdarzają się także dłuższe wyjazdy. Przy tych okazjach niezmiennie próbuję spakować się jak najbardziej ekonomicznie - zabrać jak najmniej rzeczy za to najbardziej funkcjonalnych. Sandały Keena były dla mnie niesamowitym odkryciem, gdyż dzięki nim mogłam zredukować ilość pakowanych par butów. Od czasu jak mam Keeny, zrezygnowałam zupełnie z pakowania na wyjazd moich wysłużonych półbutów marki Salomon. No i właściwie tego lata nie używałam już normalnych sandałów. Wystarczały Keen-y (przynajmniej w sezonie letnim i wczesnojesiennym, wiosną też mam zamiar to praktykować).


Outdoorowe


Często moje wycieczki odbywają się w terenie zdecydowanie nie miejskim. Na wycieczki górskie kiedyś obowiązkowo zakładałam moje buty trekkingowe, na lżejsze wędrówki niezbędne wydawałyby się niezastąpione półbuty Salomony. Teraz sandały Keen całkowicie mi wystarczają. Są wygodne, nie obcierają nóg, mimo że przeważnie chodzę w nich bez skarpet. Po całym dniu wędrówki nigdy nie miałam na nodze ani jednego pęcherza. Do tego świetnie trzymają się podłoża. W te wakacje miałam okazję je wypóbować na bruku stromych kotorskich uliczek w Czarnogórze i średniowiecznych kamiennych miasteczek Bośni i Hercegowiny oraz na ścieżce pątniczej na górę objawień w Medjugorje. Równie dobrze sprawdzały się na wycieczce na skałki lądeckie, noga nie poślizgnęła mi się nawet na mokrych kamieniach.
Jedyne, co mi przeszkadzalo podczas ostatniej wycieczki w Beskidzie Myślenickim, to błoto. Mimo że producent w opisie buta poleca go na mokradła i bagna, zdecydowanie odradzałabym wycieczki w terenie po dużych deszczach, bo mimo zabudowanej przedniej części buta i z boku podwyższonej podeszwy, błoto dostaje się do środka.

Wygodne

Sandały Keena są zdecydowanie wygodne. Wspominałam, że nie obcierają nóg podczas długich wędrówek. Ich atutem jest także to, że noga się w nich w ogóle nie męczy. Myślę, że dopływ świeżego powietrza ma też w tym swój udział. W zamierzeniu producentów ten cel miała także spełniać specjalnie wyprofilowana podeszwa. I chyba spełnia. Bo nie pamiętam ani jednego momentu, kiedy z ulgą ściągam sandały Keena po całym dniu chodzenia. Po wyrypie w butach trekkingowych nie raz to miało miejsce.
Wcześniej miałam okazję kilka dni chodzić w sandałach o podobnej do sandałów Keena konstrukcji. Moja przygoda z tymi butami innej marki nie trwała jednak długo - jakoś nie mogłam dopasować ich do mojej nogi: uciskały mnie, obcierały, stopy wyciągałam z nich obolałe. W przypadku Keena od samego początku czułam, że genialnie leżą na nodze.

Niesmrodliwe


Cały dzień w zabudowanych butach skutkował tym, że po ściągnięciu ich zaraz trzeba także było pozbywać się skarpetek i szukać wody i mydła, by szybko umyć nogi w celu pozbycia się brzydkich zapachów. Wietrzone przez cały dzień nogi w sandałach Keen nie nabierają brzydkich zapachów w ogóle - wkladka anti-odor świetnie spełnia swoje zadanie. Zauważyłam, że noga się w nich w ogóle nie poci, nawet podczas dużych upałów. Spędziłam w nich wakacje w sierpniu nad Adriartykiem i zupełnie nie odczuwałam dyskomfortu. Choć uczciwie muszę przyznać, że już w Polsce podczas upałów zdarzały się (rzadkie) momenty, że czułam się w nich nieświeżo. Zazwyczaj podczas naprawdę dużych upałów, w czasie bardziej wilgotnych dni.

Czyste

Dla mnie tak naprawdę najważniejsze było to latem, że mogłam wietrzyć nogi w upalne dni nie obawiając się, że podczas chodzenia w różnorakim terenie wieczorem będą wyglądały jak święta ziemia turecka. Mimo że nie używalam skarpet, po całym dniu chodzenia noga pozostawała czysta. Zazwyczaj po letnim urlopie udawałam się zaraz do kosmetyczki na zabieg skrobania pięt, gdyż po wielogodzinnych wędrówkach i intensywnym zwiedzaniu, bród tak głęboko wchodził pod skórę, że nawet szorowanie pumeksem nie pomagało. Po tych wakacjach po raz pierwszy wizyta nie była konieczna.

Wodoodporne


Producent pisze, że materiał z którego sandały są wykonane (naturalna skóra), jest wodoodporny. Na sandałach faktycznie znajduje się przy pasku napis Waterproof. Nie jest to jednak tak, że sandały nam nie namokną. Owszem wytrzymają nawet kąpiel w słonym morzu (sprawdziłam sama - choć radzę potem przepłukać je pod wodą z kranu), jednak namoczona skóra nasiąka wodą całkowicie i szczerze powiedziawszy długo schnie (w ofercie Keen ma sandały w serii Waterfront ze sztucznymi paskami). Wolę naturalne materiały, jednak to, że nosiłam mokre i przez to cięższe sandaly przez dość długi czas zanim wyschły, było dla mnie lekkim dyskomfortem. Wcześniej byłam przyzwyczajona, że na wyjazdach wchodzę w podejrzanych miejscach noclegowych w sandałach nawet pod prysznic. Niestety w przypadku modelu Newport z serii Trailhead ten motyw nie przejdzie. Mam także wrażenie, że po kilku zmoczeniach wodą sandały nieznacznie straciły swoją pierwotną świeżą barwę. Być może zaradzi temu szczoteczka i woda z mydłem, jeśli jest to kwestia posezonowego brudu.

Podsumowując

Chciałabym wspomnieć jeszcze o estetycznym aspekcie modeli Keena. Mnie te sandały się zwyczajnie podobają. Jednak ich charakterystyczna budowa (dość szerokie z przodu) na pewno nie wszystkich zachwyci, na pewno odrzucą je panie, które muszą się ładnie prezentować w biurze. Ja lubię je także ubierać do sukienki, jednak na pewno najpewniej będą się w nich czuli entuzjaści outdooru, na co dzień ubierający się raczej na tzw. luzie. Kolorystyka nie budzi moich zastrzeżeń, wręcz przeciwnie - obuwie to jest estetycznie wykończone zarówno pod względem designu jak i wykonania. Są to na pewno buty "na lata".

Kamila Gruszka
(Ceneria.pl)




KAMILA GRUSZKA
– redaktor internetowego serwisu o tematyce górskiej (www.GORYonline.com), strony miesięcznika „GÓRY” i www.Ceneria.pl – pierwszej polskiej outdoorowej porównywarki cen. Związana z TKN Wagabunda z Krakowa. Autorka artykułów podróżniczych i o tematyce górskiej, także recenzji książek, relacji z imprez podróżniczo-górskich i wywiadów drukowanych w: „Podróżach”, „Poznaj Świat”, „Globtroterze”, „Turystyce” – dodatku Gazety Wyborczej, turystycznym dodatku „Dziennika”, „n.p.m.”, „GÓRACH”, „Drodze”, „Sportowym Stylu” oraz edycjach „Przez Świat” (2004 – wyróżnienie na OSOTT, 2005, 2008). Prelegent wielu pokazów slajdów. Pilot wycieczek zagranicznych. Stale współpracuje z magazynem „GÓRY”.
Prywatnie mama Dominiki i Jędrzeja, żona Dariusza:). Dzieląc swoje intensywne życie na pracę zawodową, bycie kurą domową, prowadzenie serwisów internetowych, wyjazdy i pisanie, od czasu do czasu uda jej się pojeździć na rowerze, wyjechać w góry czy powspinać się. Ostatnio intensywnie biega (m.in. ukończony Poznań Maraton).