Ceneria.pl   |   Testeria   |   Turystyka • trekking • wspinaczka   |   Rowery i sprzęt rowerowy   |   Sprzęt narciarski i odzież narciarska   |   Sport i rekreacja
Ceneria logo

Strona główna   »  
Testeria   »  

Być kobietą w koszulce Lurbel...

Czerwona od wysiłku twarz, mokre od potu włosy, obłocone, a nierzadko także podrapane nogi – tak mniej więcej wyglądam ostatnio 3 do 4 razy w tygodniu. Czy można czuć się atrakcyjną kobietą w trakcie intensywnych treningów przygotowujących do przebiegnięcia pierwszego w życiu maratonu? Tak – w koszulce damskiej Africa marki Lurbel z serii Thermoregulator. 

 

Lurbel to hiszpańska firma, która istnieje na rynku od 18 lat. Zajmuje się produkcją zaawansowanych technologicznie skarpet do różnorakich rodzajów aktywności oraz bielizny. Firma dba o środowisko: wszystkie tkaniny, których używa do produkcji nadają się do recyklingu. Ubrania z serii Thermoregulator wykonane są z nowego materiału o właściwościach termoregulujących – thermocool eco (mieszanka coolmaxu i thermolitu, produkowana z odnawialnych źródeł energii, w tym przypadku z kukurydzy!). Zainteresowała mnie najbardziej podwójna funkcja materiału:
- kiedy temperatura ciała jest niska (przed i po aktywności fizycznej oraz podczas przerw), super lekkie włókna kanalikowe zapewniają właściwą temperaturę, poprzez dostosowanie izolacji cieplnej do temperatury otoczenia.
- kiedy temperatura ciała jest wysoka (podczas intensywnego wysiłku oraz w trakcie upału) odprowadzają wilgoć z powierzchni skóry tak, żeby szybko odparowała w momencie kontaktu ze środowiskiem zewnętrznym.

 
Africa

Odzież Lurbel jest bezszwowa, wykonana w technologii ścieg za ściegiem, nie uciska i nie podrażnia skóry. Zastosowano powłokę L-ION, która ma właściwości antybakteryjne – zapobiega przykrym zapachom. Obecność włókien z lycry w odzieży powoduje lepsze dopasowanie do ciała, zapobiega marszczeniu się i podnosi komfort użytkowania. Odzież ma ergonomiczną konstrukcję, a lekki materiał użyty do produkcji bielizny gwarantuje niską wagę.

Ostatnio właśnie koszulka Africa stała się moją ulubioną koszulką treningową. To niesamowite, ale wytrzymuje ona bardzo intensywne użytkowanie w zasadzie bez śladów zużycia. Jest bardzo porządnie wykonana, a przede wszystkim estetycznie i stylowo wykończona. Co więcej, tylko z przyzwoitości biorę ją raz w tygodniu – wytrzymuje 4 treningi nie przesiąkając zupełnie zapachem potu. Wsadzam ją do pralki zawsze po długim niedzielnym wybieganiu. Odgórnie wyznaczyłam sobie ten dzień na pranie ciuchów treningowych, bo polegając tylko na ocenie poprzez zmysły wzroku czy węchu stanu mojej koszulki, nigdy nie mogłam dojść do tego, czy prałam ją dwa dni wcześniej czy tydzień temu.
 

Autorka tekstu po treningu

Koszulka ma świetne właściwości oddychające. W zasadzie dopiero po treningu, w momencie gdy się zatrzymam i owieje mnie chłodny wiatr, czuję, że mam mokre plecy. Jednak to odczucie znika bardzo szybko, gdyż koszulka bardzo szybko wysycha. W czasie biegu nigdy nie czułam, że jest mi zimno z powodu potu zbieranego przez materiał, jak to się zazwyczaj dzieje w przypadku koszulek bawełnianych, które nie mają właściwości takiej termoregulacji jak przystosowana do wysiłku bielizna sportowa.

Africa jest też po prostu ładna. Od razu po wyciągnięciu z opakowania poczułam przyjemność dotyku miękkiego materiału. Ubrana prezentowała się naprawdę świetnie. Tak jak wcześniej pisałam, nie wstydzę się w niej biegać, a wręcz odczuwam satysfakcję, że mogę się zaprezentować w takiej sportowej bieliźnie.

Doskonale przylega do ciała. Osoby biegające wiedzą, jak czasem denerwują z pozoru błahostki – zbyt słabo zawiązane sznurowadła, przeszkadzające w biegu luźne rękawy wiatrówki, czy uciskające skarpety. Materiał thermo-eco dopasowuje się do sylwetki jak niemal druga skóra. Nie raz uświadamiałam sobie, że czuję się jakbym nic na sobie nie miała. Mam wrażenie, że dzięki temu zmniejsza się opór powietrza, który biegnąc muszę pokonać i – prawie dosłownie- koszulka ta „dodaje mi skrzydeł”.

Stała się także moją ulubioną koszulką „wyjazdową”. Jest tak mała po złożeniu i lekka, że już nie martwię się, że muszę zabierać dodatkową warstwę odzieży do plecaka, jeśli chcę pobiegać w trakcie weekendowego wypadu. Jedynie buty jakoś nie chcą się skurczyć...

Uprawiając różne dyscypliny sportu – obecnie oraz w przeszłości (m.in. turystyka wysokogórska, wspinaczka skalna, rower, pływanie, biegi) - nie raz już przekonałam się, jak ważny jest dobór odpowiedniego sprzętu, w tym odzieży. Nieprawdą jest, że jedna i ta sama koszulka sprawdzi się na zwykłym trekkingu czy na rowerze i wysoko w śnieżnych górach. Jeśli coś jest uniwersalne, to moim zdaniem nie nadaje się do niczego. Dlatego zastanawiając się nad dopasowaniem dla siebie stroju biegacza, warto jednak wydać trochę więcej na koszulkę o lepszych właściwościach niż supermarketowe tzw. „sportowe”. „Prawie” czyni dużą różnicę.

Odczuta przeze mnie osobiście różnica pomiędzy treningiem w mojej dotychczasowej już bardzo wiekowej (bo takiej nie było mi żal przepocić) koszulce „górskiej” to jak różnica pomiędzy bieganiem w trampkach, a pokonywaniem wielu kilometrów w profesjonalnych butach biegowych. Wcześniej doświadczyłam podobnego odczucia, gdy wspinając się w skałach przerzuciłam się z korkerów na markowe buty wspinaczkowe.

Niestety, jest nas – kobiet - ciągle mniej niż panów, a ponieważ producenci sprzętu są tylko chłodnymi biznesmenami kalkulującymi wpływy ze sprzedaży, w katalogach firmowych znajdziemy niewiele – jeśli w ogóle - modeli przeznaczonych typowo dla kobiet. Musimy przecież zająć się sprzątaniem, gotowaniem, zakupami, prasowaniem, opieką nad dziećmi – na treningi zostaje niewiele czasu i tylko niektóre kobiety są na tyle zdeterminowane, by opuścić płaczące dzieci, które akurat w tym momencie chcą „do mamy” i wyciszyć się na tyle, by przebiec 2 godziny skupiając się wyłącznie na harmonii ruchów i przyjemności mknięcia naprzód. Coraz częściej jednak producenci ciuchów dla uprawiających sporty zauważają, że istnieją również panie zajmujące się daną dyscypliną.
 

Być kobietą w koszulce Lurbel...

Lurbel posiada w swojej kolekcji koszulki typowo damskie. Dzięki jednej z nich mogę czuć się nadal atrakcyjna biegnąc 20 km (to nic, że w lesie i nikt nie widzi, ważne jest, co siedzi w głowie).

Koszulka dopasowana jest do kobiecej sylwetki, podkreśla kształt ramion oraz wcięcia i wycięcia kobiecej figury i – co ważne – uwzględnia posiadanie przez kobietę piersi! Mimo że opina mocno ciało, to jednak elastyczny materiał (m.in. dodatek lycry) powoduje, że nie odkrywa defektów (np. bocznych fałdek), wręcz wygładza i niweluje dodatkowe fałdki tłuszczu, które mimo biegania w pewnym wieku zawsze znajdą się mniejsze lub większe.

Moim problemem jest zawsze kolor. Trudno mi dobrać w ciuchach sportowych taki, który by mi w 100 % odpowiadał. Nie jestem bowiem delikatną panienką, która lubi wyłącznie róże czy pastele. Nie cierpię białego! A takie właśnie barwy zazwyczaj przyporządkowywane są do damskich kolekcji. Zastanawiam się, czy dobór kolorów jest w ogóle konsultowany z trenującymi przedstawicielkami płci tzw. „słabej”, które przecież jak już trenują jakiś sport trudno „mimozami” nazwać. Przebolałam niebieski kolor mojej Africi, gdyż dzięki brązowym delikatnym wykończeniom koszulka stała się całkiem ładnym ciuszkiem w mojej domowej kolekcji.

Szkoda jeszcze tylko, że na rynku jest tak mały wybór najbliższej ciału warstwy bielizny. Bo przecież trudno zachować właściwości oddychające koszulki czy spodenek, gdy biegamy w zwykłym staniku czy bawełnianych majtkach. Lurbel zadbała o dostępność tych drugich, nadal jednak bezskutecznie szukam stanika sportowego pasującego na mój rozmiar (firma w ogóle nie posiada ich w ofercie...)

Wcześniej wspominałam, że koszulka Africa marki Lurbel stała się moją ulubioną używaną podczas treningów. To prawda. Na zawody nie lubię jej jednak ubierać, gdyż niestety przypinanie agrafkami numerów startowych powoduje wyciąganie nitek. Wydaje mi się także, że materiał zmienił się nieznacznie po pierwszym praniu. Nadal jest to jednak koszulka nie nosząca w zasadzie śladów zużycia mimo niemalże codziennego użytkowania. Trochę też denerwuje mnie to, że w trakcie biegu koszulka podciąga się do góry. Nie jest to duży problem, bo zatrzymuje się gdzieś w okolicach pasa, ale chyba typowo kobiecy - elastyczny materiał nie jest w stanie utrzymać się na kobiecych biodrach podczas całego treningu. Na szczęście odpowiednio dopasowane spodenki biegowe całkowicie rozwiązują to uniedogodnienie.

Podsumowując, koszulka Lurbel to był jeden z lepszych prezentów, jakie w życiu otrzymałam. Damskie modele z kolekcji polecam aktywnie uprawiającym sporty kobietom, biegaczkom w szczególności, a wszystkim zalecam nie poprzestawanie na półśrodkach. Zaraz po butach i skarpetach (te specjalnie przeznaczone dla biegaczy też firma ma w ofercie), następnym naszym zakupem powinna być odzież biegowa. Jeśli chodzi o koszulkę zdecydowanie polecam Lurbel.

Kamila Gruszka
(www.GORYonline.com, www.Ceneria.pl)

Więcej informacji na: www.lurbel.pl

Wyłączny dystrubutor na Polskę: Trek S.C., Łódź
lurbel@lurbel.pl





KAMILA GRUSZKA
– redaktor internetowego serwisu o tematyce górskiej (www.GORYonline.com), strony miesięcznika „GÓRY” i www.Ceneria.pl – pierwszej polskiej outdoorowej porównywarki cen. Związana z TKN Wagabunda z Krakowa. Autorka artykułów podróżniczych i o tematyce górskiej, także recenzji książek, relacji z imprez podróżniczo-górskich i wywiadów drukowanych w: „Podróżach”, „Poznaj Świat”, „Globtroterze”, „Turystyce” – dodatku Gazety Wyborczej, turystycznym dodatku „Dziennika”, „n.p.m.”, „GÓRACH”, „Drodze”, „Sportowym Stylu” oraz edycjach „Przez Świat” (2004 – wyróżnienie na OSOTT, 2005, 2008). Prelegent wielu pokazów slajdów. Pilot wycieczek zagranicznych. Stale współpracuje z magazynem „GÓRY”.
Prywatnie mama Dominiki i Jędrzeja, żona Dariusza:). Dzieląc swoje intensywne życie na pracę zawodową, bycie kurą domową, prowadzenie serwisów internetowych, wyjazdy i pisanie, od czasu do czasu uda jej się pojeździć na rowerze, wyjechać w góry czy powspinać się. Ostatnio intensywnie biega (m.in. ukończony Poznań Maraton).

Kamila Gruszka testuje sprzęt dla Ceneria.pl.