Ceneria logo
 

Strona główna   »  
Testeria   »  

Plecak narciarski Upslope Thule - nie tylko na zimowe aktywności

Szwedzka marka Thule znana jest chyba każdemu – głównie jako synonim wysokiej jakości samochodowych bagażników rowerowych i narciarskich. W 2014 roku firma wprowadziła do sprzedaży w Polsce pierwsze plecaki i torby podróżne, a w 2015 rozszerzyła plecakową ofertę o bardzo solidnie wykonane modele z ciekawymi nowatorskimi rozwiązaniami, których przydatność mieliśmy okazję sprawdzić w praktyce.


Zima 2015 / 2016 to kolejny etap w rozwoju tej linii produkcji: Thule zaprezentowało plecaki dedykowane narciarzom i snowboardzistom
i jak zwykle zaskoczyło rozwiązaniami. Z wielką przyjemnością sprawdziliśmy funkcjonalność modelu Upslope o pojemności 20 l.


Testowany plecak - Thule Upslope 20 l.
Fot. Ceneria.pl

Pierwsze wrażenie

Z wcześniej uzyskanych informacji, wiedzieliśmy, że ten rodzaj plecaka umożliwia przymocowanie do niego nart i deski snowboardowej. Pierwszy rzut oka i zaskoczenie – cisnęły się pytania: gdzie są zamontowane taśmy czy inne systemy, żeby doczepić do niego sprzęt? Było widocznych kilka pętelek, ale w naszej głowie nie układały się w całość pozwalającą znaleźć w tym minimalizmie jakiś sposób na użycie plecaka zgodnie z przeznaczeniem. Dopiero bliższe przyjrzenie się, sprawdzenie każdego centymetra materiału, suwaków i otworów, pozwoliło nam odkryć genialność zastosowanych rozwiązań. Bo Upslope do czasu może być zwyczajnym plecakiem używanym w górach podczas wędrówek lub wspinaczki, bez zbędnych elementów, które gdzieś zwisają, plączą się i zahaczają. Dopiero gdy zajdzie potrzeba, można je aktywować i wyciągnąć ze sprytnych skrytek. Zobaczcie, jak można to zrobić:


Funkcjonalność
Plecak okazuje się więc bardzo użyteczny zarówno dla amatorów białego szaleństwa, korzystających z przygotowanych tras zjazdowych (nie muszą używać dodatkowych pokrowców na narty, mogą wygodnie sprzęt przypiąć do plecaka, by dojść na stok), jak również dla skiturowców czy freeriderów (ci ostatni zwłaszcza w niektórych odcinkach trasy, szczególnie na podejściach muszą przypiąć narty do plecaka), by pokonać np. fragmenty skalne trasy. Jednocześnie opływowy kształt i doskonałe wyprofilowanie pleców sprawi, że być może zainteresują się nim wspinacze. Na pewno docenią go turyści górscy, którzy wybiorą się z nim na wycieczkę – i to nie tylko zimą (choć faktycznie ma kilka rozwiązań, które właśnie zimą będą przez użytkowników docenione – o tym później). Na pewno będą zadowoleni użytkownicy, którzy szukają plecaka uniwersalnego: na narty, wędrówki, podróż, zwiedzanie, przelot samolotem czy na codzienne użytkowanie. Chyba czas przyjrzeć się bliżej temu produktowi, by przekonać się, za co można go docenić (oprócz patentów na zamontowanie nart lub snowboardu, co wcześniej było zaprezentowane na filmiku).






 

Zastosowane rozwiązania:

1. Kieszeń na gogle

Zacznijmy od patentów zimowych, bo takie przeznaczenie ma głównie Upslope. Dopełnieniem sprzętu narciarskiego są gogle, dla których przygotowano bardzo wygodną kieszeń – wyściełaną materiałem, który nie pozwoli, by wyciągnięte z niej gogle były porysowane. Nie przewidziano możliwości jednak, by z przodu dopiąć kask (z innych plecaków znam rozwiązania, gdy kask wspinaczkowy wkłada się w luźną kieszeń z przodu, dopinaną paskami). Tu jedynie można by kask wrzucić do komory głównej plecaka – mam wrażenie, że materiał jest pod to specjalnie wyprofilowany.

2. Troki na łopatą i sondę
W środku znajdziemy specjalnie zaprojektowane miejsce na umieszczenie łopaty i sondy lawinowej, która przyda się zarówno narciarzom i snowboardzistom pozaszlakowym, jak i turystom górskim wędrującym w terenie zagrożonym lawinami.

3. Duża kieszeń wewnętrzna
We wnętrzu znajduje się też standardowa kieszeń na plecach na rzeczy, które mamy zamiar oddzielić od głównej zawartości – to akurat typowe rozwiązanie we wszelkich plecakach.

4. System hydro
W powyżej opisanej kieszeni można umieścić bukłak z wodą, dodatkowo mocowany za pomocą zapięcia z klamrą w pozycji pionowej. Plecak posiada wyprowadzenie na zewnątrz, choć sprytnie ukryte (zapobiega to też wpadaniu śniegu do środka podczas śnieżycy). Rurkę od bukłaka umieszcza się w środku pasa naramiennego, zapinanego na całej długości na zamek. To wszystko po to, by izolować płyn od minusowych temperatur zimą, dzięki czemu nie tylko płyn nie będzie nam zamarzał, a także nie będzie lodowaty. To zdecydowanie bardziej praktyczne rozwiązanie uzupełniania płynów podczas tury niż zdejmowanie plecaka, wyciąganie termosu, odkręcanie go, nalewanie płynu do kubka, czekanie aż ostygnie i dopiero potem picie. Używanie bukłaków zimą  jest zazwyczaj także mało praktyczne, ale jak widać Thule znalazło na to sposób.


5. Dostęp do głównej komory
Rzadko w plecakach o małym litrażu stosuje się suwak na całej długości. Zazwyczaj spotyka się to rozwiązanie ułatwiające dostęp do bagażu w większych plecakach wyprawowych – podoba mi się zastosowanie go przez Thule w plecaku 20-litrowym (zamek na całym boku). Thule poszło dalej i tak naprawdę do środka możemy dostać się aż na trzy sposoby: poprzez wspomniane otwieranie boczne typu sling, tradycyjne od góry oraz rozsuwając od dołu zamek, dociągnięty do pasa biodrowego – wtedy możemy sięgnąć do zawartości bez ściągania plecaka z pleców. Moje uwagi: zapięcie typu sling działa tylko z jednej strony – nie jest to złe, ale w drugą stronę jednak chciałabym mieć suwak pociągnięty nieco głębiej, bo jednak otwierając plecak od góry, trochę mało mi przestrzeni. Ściągam wtedy zamek z tej jednej możliwej strony niżej, ale nie do końca taka asymetria mi pasuje. Nie poczytuję tego absolutnie za wadę plecaka, bo dostęp do środka i tak mam, ale jednak jest to taki mały drobiażdżek, który można by w następnej wersji udoskonalić – brakuje mi zaledwie 5 cm z tej słabiej otwieranej strony. Co do dostępu od dołu, to otwieranie działa genialnie, ale zamykanie nieco mniej – trzeba się bardziej szarpać. Zdaje się, że spowodowane jest to łukowatym wyprofilowaniem zamka (suwak ciągnie się aż do końca pasa biodrowego). Mam także wrażenie, że gdy plecak jest mocniej wypakowany, to problem staje się mniej dokuczliwy.


6. Pas biodrowy
To chyba rozwiązanie najbardziej zaskakujące w plecaku Upslope. Pas biodrowy jest bowiem przedłużeniem komory głównej. Po obu stronach mamy zamki – otwierając od dołu jeden z nich możemy dostać się do środka plecaka. Drugi zamek to wyprofilowana kieszonka w kształcie z grubsza trójkątnym. Pas biodrowy nie jest więc elementem osobnym w stosunku do plecaka, lecz jego integralną częścią. Za pomocą elastycznych, wygiętych łukowato elementów zamontowanych w materiałowym tunelu mniej więcej od połowy plecaka uzyskano wyprofilowanie dostosowujące kształt pasa do bioder. Plecak niejako obejmuje nas od pleców w kierunku przodu i pasa. Do tego mamy doszyty już standardowy pasek z klamrą do regulacji i zapięcia z przodu.


7. Pas piersiowy
Nie zapomniano także o pasie piersiowym zapinanym na klamrę i regulowanym nie tylko na szerokość, ale także na wysokość. Z doświadczenia wiem, że taka regulacja jest bardzo potrzebna, szczególnie właśnie w przypadku kobiet, które muszą dopasować jego miejsce do swoich kobiecych kształtów :)

8. Kilka jeszcze przydatnych drobiazgów
W tym plecaku nie ma nic przypadkowego i wszystko jest przemyślane: dodatkowa szlufka na pasie piersiowym, wygodne w użyciu tasiemki zakończone elementami z tworzyma przy zamkach, czy nawet dodatkowe łatki wzmacniające na pasie biodrowym, dokładnie w miejscu, w którym opiera się deska snowboardowa dopięta do pleców.

9. Wyprofilowanie i pojemność

O wyprofilowanym pasie biodrowym już wspominałam. Należałoby jednak ogólnie jeszcze napisać o kształcie całego plecaka. Jest bardzo smukły. Wrażenie to potęguje idealnie prosty tylny panel plecaka – przylegający na całej długości do pleców, nie zaginający się ani przekrzywiający. W plecaku tym wysokość zdecydowanie przeważa nad szerokością, na pierwszy rzut oka nie wydaje się także zbyt głęboki. Zadziwiające jednak jak jest pojemny jak na swoje 20 litrów i... zgrabny. Jeden mały szczegół – przydałyby się pojedyncze troki po obu stronach na zwężenie niewykorzystanej przestrzeni, wtedy byłby to już plecak idealny!


Thule Upslope podczas zimowej wycieczki na Babią Górę.
Fot. Ceneria.pl

Podsumowanie,

Upslope Thule na pierwszy rzut oka wygląda nader skromnie, choć jednocześnie nieco ekstrawagancko. Od początku czuć, że nie mamy do czynienia ze zwykłym plecakiem, jakich wiele na rynku, jednak odkrycie i docenienie wszystkich rozwiązań wymaga nieco uważności. Ostatecznie Upslope zachwyca przemyślanym projektem, jednocześnie prostotą i oczywistością zastosowanych ciekawych patentów, choć nie spotykanych w ogóle lub rzadko w innych plecakach (ja nie znam zbyt wielu przykładów). Cenię go za uniwersalność. Jest to plecak, który znajdzie uznanie nie tylko narciarzy. Tylko cena niestety nie jest najniższa. Za Upslope trzeba by zapłacić od 450 zł. To dużo jeśli porównamy jego cenę do innych plecaków o takim litrażu. W sam raz jeśli odpowiednio wycenimy zastosowane rozwiązania, solidność wykonania i jakość użytych materiałów.

Na sam koniec jako ciekawostkę można uznać fakt, że na Ceneria.pl plecaki, które Thule dopiero zaczęło produkować od kilku sezonów zdominowały już asortyment marki:
PRODUKTY MARKI THULE NA CENERIA.PL


Kamila Gruszka