Ceneria.pl   |   Testeria   |   Turystyka • trekking • wspinaczka   |   Rowery i sprzęt rowerowy   |   Sprzęt narciarski i odzież narciarska   |   Sport i rekreacja
Ceneria logo

Strona główna   »  
Testeria   »  

Zestaw Halulite Minimalist. Czy menażka może być piękna? GSI zawsze!

Produkty GSI Outdoors to małe dzieła sztuki... biwakowej. W ofercie znajdziemy naczynia, które są potrzebne do picia, jedzenia i gotowania. Są doskonale dopracowane pod względem wszelkich aspektów funkcjonalnych, a dodatkowo zachwycają wysublimowaną estetyką. Są po prostu piękne! Przedstawiamy Wam nasze wrażenia użytkowania Halulite Minimalist



Halulite Minimalist - test

Wcześniej opisywany GSI Infinity Backpacker Mug stał się naszym najładniejszym naczyniem wyjazdowym. Doceniliśmy prostotę zastosowanych rozwiązań przy jednocześnie wysokiej użyteczności.

Halulite Minimalist wydaje się być jeszcze lepiej dopracowany w każdym szczególe. Tylko pozornie jest zwykłym naczyniem do podgrzewania wody. Wykonany jest z anodowanego aluminium, odpornego na zarysowania. Jak podaje producent, w przeciwieństwie do naczyń konkurencji garnki są formowane na zimno i dopiero później poddawane procesowi anodyzacji, dzięki czemu tworzy się odporna na zadrapania struktura. Naczynia sygnowane znakiem Halulite to gwarancja dystrybucji ciepła lepszej nawet od naczyń tytanowych! Ten stop aluminium jest zastrzeżony tylko dla firmy GSI i używany jedynie w jej produktach.

Halulite Minimalist

Użycie aluminium gwarantuje niską wagą, a anodyzacja dodatkowo wpływa na to, że powierzchnia nie przyjmuje zapachów i nie brudzi się. Łatwo jest takie naczynie umyć. My póki co jednak gotowaliśmy w nim jedynie wodę.

Lekkie i minimalistyczne naczynie

Wybraliśmy właśnie ten zestaw na wyjazdy, na których potrzebujemy naczyń lekkich i małych, a jednocześnie maksymalnie funkcjonalnych.
Prawdziwym sprawdzianem dla Halulite Minimalist okazał się tygodniowy sakwiarski wyjazd rowerowy na wyspę Rugia na Morzu Bałtyckim. Choć teoretycznie przeznaczony dla jednej osoby, zestaw GSI służył dzielnie w Niemczech dla całej naszej rodziny. Postawiliśmy na tym wyjeździe na minimalizm, gdyż wszystkie potrzebne rzeczy musieliśmy zapakować do sakw wiezionych jedynie przez osoby dorosłe. Dzieci nie podołałyby rowerowaniu na dziennych ok. 50-kilometrowych odcinkach jadąc z obciążeniem. Nie woziliśmy więc zbyt dużo jedzenia, zakładając, że żywimy się podczas drogi przy sklepach (II śniadanie) lub w restauracjach (popołudniowy obfity obiad). Jedynie rano i wieczorem uruchamialiśmy nasz zestaw gotujący.


Naczynie idealne na szybkie gotowanie

Naczynie GSI o pojemności 0,6 l wystarczało na zagotowanie wody na herbatę oraz liofilizaty
. Od wstawienia zimnej wody na palnik do uzyskania wrzątku mijała dosłownie chwila, więc nie przeszkadzało nam to, że czasami potrzebowaliśmy zagotować wodę kilka razy. Na zalanie dania liofilizowanego nie potrzeba jej wiele. Wygodne było też to, że liofy można jeść prosto z opakowania, więc nie potrzebowaliśmy brudzić naszego zestawu. W czasie gdy liof dochodził do siebie (od zalania do momentu gdy jest gotowy do spożycia, trzeba odczekać kilka minut), my gotowaliśmy wodę na herbatę. Ani razu nie pomyśleliśmy, że naczynie jest na całą naszą rodzinę za małe.

Może też być kubkiem

Naczynie GSI z menażki łatwo przekształcić w funkcjonalny kubek
, więc nie musieliśmy zabierać na wyprawę dodatkowych. Dwustronna pokrywka z jednej strony może przydać się do gotowania, a odwrócona staje się klasycznym nakryciem kubka termicznego z otworem do picia płynów, uniemożliwiając dzięki silikonowej obwódce niepotrzebną utratę ciepła. Łatwo tę pokrywkę potem ściągnąć, gdyż silikon wychodzi nieco poza obwód kubka i jest za co chwycić.

Przed utratą ciepła chroni również neoprenowy rękaw, który ściąga się, gdy z kubka zamieniamy naczynie w menażkę. Trzeba o tym koniecznie pamiętać, jeśli nie chcemy tego pokrowca spalić! Z początku wydawało nam się owo ściąganie niepraktycznie. Nie bardzo wiedzieliśmy, jak uchwycić kubek, by działo się to szybko i łatwo. Trzeba sobie ten ruch wypracować i teraz udaje się to nam błyskawicznie!

Podczas gotowania należy pamiętać, że garnek nagrzewa się bardzo mocno i w zasadzie niemożliwe jest uchwycenie go gołymi rękoma, stąd pomysł z neoprenowym kołnierzem (można go prać!), który to ułatwia. W zestawie mamy również silikonowy chwytak.


Wreszcie ktoś wymyślił inny patent niż aluminiowe narzędzie o wdzięcznej nazwie na „dz...”. Szczerze mówiąc już dawno zastanawiałam się, dlaczego do super ekstra lekkich anodowanych kompletów z kosmicznymi technologiami firmy cały czas dołączają aluminiowy chwytak, który wygląda tak samo, jak 30 lat temu, kiedy jeździłam na obozy harcerskie. Mała silikonowa chwytaczka GSI jest super patentem. Choć w przypadku większych naczyń z zawartością zapewne przydałyby się takie dwie w zestawie, bo utrzymanie jedną ręką obiadu w menażce byłoby trudne. Dla pojemności 0,6 l zadanie spełniała bez zarzutu.

Do zestawu Halulite Minimalist dołączono również składany łyżko-widelec. Jest lekki, po złożeniu mały, ale wydaje mi się najsłabszym ogniwem w komplecie. Plastikowe elementy nie wzbudzają zaufania. Nie wróżę mu długiej żywotności, ale może się mylę?

Naczynie kompaktowe

Halulite Minimalist cenimy bardzo za kompaktowość. Ma opływowe kształty i nie zajmuje dużo miejsca w bagażu. Dodatkowo do środka można zapakować mały kartusz (najmniejszy z najmniejszych o poj. 110 g) oraz mały palnik (polecamy Crux Optimusa). Czegóż potrzeba więcej? No, może jeszcze parę torebek herbaty.

Jeśli szukacie naprawdę minimalistycznego zestawu na wyjazdy, to Halulite Minimalist będzie strzałem w dziesiątkę! To menażka i kubek w jednym, a do tego dzieło sztuki! Niezwykle przemyślane rozwiązania podane w estetycznym opakowaniu. Kolejny rewelacyjny produkt marki GSI!

Testowała Kamila Gruszka


ZOBACZ PRODUKTY